- ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ -
- Nienawidzę życia. – Taemin trzasnął
drzwiami, a po chwili rzucił się na łóżko.
- Co jest, młody? – Jonghyun odsunął swoje
obrotowe krzesło od biurka i spojrzał zaintrygowany na przybysza.
- Litery, słowa, zdania! To jest! Nie cierpię
literatury koreańskiej! – Wzburzony chłopak podniósł się do pozycji siedzącej.
- Nie jest wcale taka zła. Co ci zrobiła, że
tak ją traktujesz? – Blondyn uśmiechnął się lekko rozbawiony.
- Zaczynamy jutro omawiać lekturę, a naszą
kochaną panią Kang nie obchodzi to, że dopiero się przeniosłem i nie miałem jak
jej przeczytać!
- Serio się tym przejmujesz? Mamy dwudziesty
pierwszy wiek, istnieją streszczenia szczegółowe i opracowania. Poszperaj w
necie i przeżyjesz.
- Ale ja tak nie lubię! – powiedział Taemin
przeciągając ostatnią sylabę
- Zawsze czytasz lektury? Ło… Rzadko się to
dzisiaj zdarza, choć w pewnym stopniu cię rozumiem. Też wolę przeczytać całą
książkę niż kilkustronicowe streszczenie. Co macie?
- Jakiegoś „Króla Shiguana” czy coś w ten
deseń… - odpowiedział młody obojętnym tonem.
- „Króla Shinsaku”* jeśli już. Nie było złe.
Jak chcesz, mogę ci dokładnie opowiedzieć, a najwyżej doczytasz resztę w
internecie. Skoro to na jutro, to nie masz wyjścia. – Zaproponował Jonghyun, po
czym odwrócił się z powrotem w stronę biurka.
- Mam ci zaufać? Jeszcze naopowiadasz mi
jakiś bzdur i już kompletnie zawalę sprawdzian.
- Jak nie, to nie. – Blondyn nawet nie
podniósł głowy znad swoich papierów tylko dalej coś na nich z zapałem skrobał.
- Dobra, przepraszam. Opowiesz mi? – Taemin
niechętnie wstał i podszedł do starszego. – Co robisz? – spytał się, nachylając
nad jasną czupryną.
- Tworzę, nie przeszkadzaj, preclu.
- Ej! Nie jestem preclem! Sam kurde
przypominasz skrzata, a do mnie z tekstami o… - Reszta zdania już nie wydostała
się z ust chłopaka.
Patrzył zszokowany na Jonghyuna, który
przyłożył swój długopis, do jego ust. Starszy przyglądał się mu spokojnym, ale
pewnym siebie wzrokiem, jakby pokazując, że to on tu ustala zasady i nie
powinno się ich naruszać. Twarz trzymał zaledwie kilka milimetrów od Taemina.
Widząc, jak ten wystraszony przełyka ślinę, a język najwidoczniej zawiązał mu
się w supeł, uśmiechnął się zawadiacko.
- Cicho – powiedział spokojnym, głębokim
głosem, odsuwając długopis od ust bruneta, aby po chwili znów nim sunąć po
papierze. Nie słysząc żadnej oznaki ruchu czy nawet oddechu, spojrzał z
powrotem na młodszego chłopaka. – Wystraszyłeś się, młody? A może myślałeś, że
zrobię coś innego? – Uniósł sugestywnie brew.
- Ty… Jesteś… Nienawi…
- Ci-cho. – Jonghyun znowu na niego spojrzał.
Taemin nie śmiał się więcej odezwać. Wiedział, że jego przyjaciel po prostu z
niego żartuje, ale on jeszcze się nie otrząsnął z ich nagłego stanu bliskości,
jakiego doświadczyli zaledwie kilka sekund wcześniej.
- Ja… Wrócę później, to mi opowiesz –
powiedział niemal bezgłośnie i odwrócił się na pięcie.
Szybkim krokiem wyszedł z pokoju i skierował
się w stronę wspólnej łazienki. Niepewny stanął przed umywalką i czym prędzej
odkręcił zimną, a wręcz lodowatą wodę. Delikatnie zamoczył swoje dłonie i
poklepał się nimi po policzkach. Westchnął głęboko i dopiero teraz spojrzał w
lustro.
Jego twarz była czerwona, żeby nie powiedzieć
szkarłatna. Rumiane lica paliły chłopaka, jakby ktoś smagał je płomieniem
zapalniczki. Przerażony szeroko otworzył oczy. Dlaczego tak mocno zareagował?
Nie to, żeby codziennie był tak blisko drugiej osoby, ale to nie znaczy, że Taemin
powinien tak się zaczerwienić. Był nieśmiały, jeśli chodziło o kontakty
fizyczne z Krystal. Nie spodziewał się jednak, że tak samo zareaguje na
głupiego dinozaura.
Dotknął swoich skroni, a po chwili z dużą
siłą chwycił swoje włosy. Było mu zbyt gorąco, a ciągle powracające obrazy z Jonghyunem
wcale mu nie pomagały. Szybko schylił się, aby lodowaty strumień wody ochłodził
jego głowę i odpędził niepotrzebne myśli.
- Gdzie jest moja pewność siebie? – spytał
swojego odbicia w lustrze.
Odetchnął głęboko i sięgnął w stronę maszyny
z ręcznikami papierowymi. Już chciał wyciągnąć kilka, aby trochę przetrzeć
mokre włosy i zapobiec przemoczeniu koszulki od spadających z jego kosmyków
kropel, ale najwidoczniej nie miał dziś szczęścia. Przeklął pod nosem, widząc
brak jakiegokolwiek skrawka papieru. Do pokoju na pewno nie wróci, nawet nie ma
takiej szansy. Została mu znajoma trójka.
~○~○~○~
- Matko, Taemin, czemu jesteś mokry?! –W
drzwiach stał Key, a jego mina wyrażała ogromne zdziwienie. – Tsunami cię
nawiedziło?!
- No, ten… Długa historia. Macie ręcznik? –
Taemin uśmiechnął się niewinnie i delikatnie odgarnął kosmyki włosów ze swojego
czoła.
- Na pasztet z wieloryba, oczywiście, że
mamy, ale czemu ty go nie masz? – Starszy przesunął się, aby brunet mógł wejść
do pokoju.
- Młody? A co ty tu? – Z łazienki wyjrzał
zaciekawiony Minho.
- No bo… Jonghyun to idiota – powiedział
szybko i usiadł na krześle obok biurka.
- Ej, ej, ej! Najpierw ręcznik! Podłogę nam
zachlapiesz! – Kibum rzucił chłopakowi materiałem w twarz.
- Ała!
- Już nie przesadzaj, wcale cię nie bolało.
Mów lepiej, co się stało, bo przepraszam cię bardzo, ale odwiedzanie przyjaciół
z mokrą głową wyszło z mody za nim się jeszcze w niej znalazło.
- No bardzo śmieszne, Key, naprawdę. – Taemin
rzucił krótkie spojrzenie na chłopaka, po czym zaczął wycierać głowę frotowym
materiałem. – Tak mówiąc w skrócie… Mam na jutro lekturę… Przyszedłem do
pokoju, jęczałem, Jonghyun coś pisał, podszedłem, nachyliłem się, długopis,
usta i tak wyszło, że tu się znalazłam.
- Zaraz, co? – Minho wyszedł z łazienki
trzymając w ręce łyżkę i miskę. – Nie za wiele zrozumiałem. A ty Key? – Spytał
siadając obok swojego chłopaka na łóżku.
- Ja zrozumiałem wystarczająco wiele – Jonghyun
znowu pisze – powiedział z rosnącym uśmiechem na ustach.
- Wrócił do tego? Myślałem, że już to
zostawił, dobrze, że się nie poddał.
- Mogę wiedzieć, o czym mówicie? – Taemin
zirytowany patrzył na znajomych.
- No już, już. Jong kiedyś dużo tworzył…
Pisał piosenki, teksty, jakieś opowiadania. Ogólnie dobry jest w nauce i
przeczytał milion książek. Niby niepozorny, a jednak skubany ma talent –
wyjaśnił Kibum, wtulając się w ramię swojego chłopaka.
- Czy my mówimy o tej samej osobie? Bo ta, z
którą dzielę pokój, jakoś nie pasuje do moich codziennych obserwacji. No chyba,
że coś przeoczyłem.
- Jonghyun jest dobry. Zawsze miał świetne
wyniki, a podczas przerwy, kiedy musiał zajmować się siostrą, jeszcze bardziej
zmądrzał. To, że teraz tak się zabawia z paniusiami nie znaczy, że…
- Zajmował się siostrą? A więc to te rodzinne
komplikacje – Taemin zdziwiony przerwał Minho.
- Dokładnie. Sodam miała wypadek i przez
długi czas nie mogła nic sama zrobić i nie mówię tu tylko o problemach
fizycznych, ale także psychicznych. Przez szok wróciła do niej kilka bolesnych
wspomnień, a masę innych straciła i dlatego…
- Minho, starczy. – Kibum uciszył chłopaka, a
ten spojrzał na niego, rozumiejąc swój błąd.
- Och, za dużo mówię. Przepraszam Taemin, ale
reszty powinieneś dowiedzieć się od Jonghyuna, a nie od nas. Obiecaliśmy, że nikomu
nie powiemy.
- Hm… - Taemin jedynie się zamyślił,
przetwarzając dopiero co usłyszane informacje. – Więc on też nie miał kolorowo…
- powiedział pod nosem. – No nic, może kiedyś się go spytam. Teraz to się boję
do niego zbliżyć…
- A właśnie! O co chodziło z tym długopisem i
ustami, hm? – spytał podejrzliwie Kim.
- Co? Nic! W ogóle! Wszystko normalnie!
- Pocałowaliście się? – rzucił Minho,
powstrzymując się przed wybuchnięciem śmiechem, na widok czerwonej twarzy
młodszego.
- ZWARIOWALIŚCIE?! – Taemin krzyknął, a oczy
niemal wypadły mu z orbit.
- No już, już, słoneczko nasze. Oddychaj
głęboko i nam powiedz na spokojnie, co się stało. – Uspokoił go Key, zaciskając
wargi, aby powstrzymać uśmiech.
Taemin, cały oblany szkarłatnym rumieńcem,
opowiedział o krótkiej, ale dość intensywnej dla chłopaka bliskości. Wiedział,
że jego reakcja była przesadzona, ale to nie jego wina, że był wstydliwy!
- Mam tylko jedno pytanie, Minnie. Jesteś bi?
– Kibum spytał, unosząc brew.
- No… Tak… - odpowiedział z ociąganiem.
- Serio? Czemu nie powiedziałeś? – Minho
zdziwiony spojrzał na niego.
- Wiesz, nie każdy się przechwala swoją
orientacją, co nie zmienia faktu, że Taeś ma dziewczynę. – Kibum spojrzał
podejrzanym wzrokiem na Lee. – Powiedz… Lecisz na Jonghyuna?
- CO?! – Taemin zachłysnął się powietrzem i
dostał silnego ataku kaszlu.
- Albo nie wiem… Pociąga cię? To nie jest nic
strasznego, możesz nam powiedzieć.
- Nie, nie lecę na niego i nie, nie pociąga
mnie. Jestem wstydliwy i to bardzo. Bliskość z Krystal w miejscach publicznych
sprawia mi trudność, więc taki atak ze strony tego podłego dinozaura…. Wziął
mnie z zaskoczenia!
- Ale nic do niego nie czujesz? Naprawdę nic?
– dopytywał zaciekawiony Choi.
- Jonghyun nie jest brzydki. A wręcz
przeciwnie – przystojny… Wiadomo, że to zauważyłem, ale to chyba nie znaczy, że
coś do niego czuje, prawda?
- W sumie masz racje. Jong jest ładny, a ja i
tak wybrałem tę Żabę, siedzącą obok mnie.
- Ja od początku patrzyłem tylko na ciebie,
księżniczko. – Minho z rozczuleniem ucałował czoło blondyna.
- Bleh… Ja to już chyba wrócę do pokoju. Ta
zimna kąpiel mi pomogła. – Taemin wstał z krzesła. Nie chciał przeszkadzać
zakochanym, bo najwidoczniej mieli ochotę coś zrobić, a do tego obecność Lee
była zbędna.
Zamknął lekko drzwi, po czym odetchnął
głęboko. Robiło się późno, a on nadal nie podjął żadnej próby zaznajomienia się
z tą przeklętą lekturą na lekcje koreańskiego. Nie miał innego wyjścia, jak
skierować się do pokoju i podjąć próbę konfrontacji z gadem, inaczej zwanym
Jonghyunem.
Wszedł do pokoju najciszej, jak tylko mógł.
Spojrzał w stronę biurka, przy którym wciąż siedział blondyn. Wziął głęboki
oddech i już chciał się odezwać, ale w ostatniej chwili coś go powtrzymało.
Jonghyun smutnym wzrokiem czytał swoją pracę, jakby była kompletnym niewypałem.
Wykrzywił usta w dziwnym grymasie, a po chwili kartka z jego pismem została
brutalnie zgnieciona i wyrzucona do kosza przy akompaniamencie cichego
przekleństwa.
- O, Taemin, wróciłeś. No myślałem, że cię
już kompletnie wywiało. – Jonghyun uśmiechnął się szeroko, odsłaniając swoje
białe zębiska.
- Byłem u Key i Minho… Ale wiesz… Chyba
nabrali na siebie ochoty, więc wolałem się ulotnić – powiedział młodszy,
drapiąc się po głowie. Chciał poruszyć inny temat, ale cień smutku na twarzy
blondyna zbytnio go zdziwił. Korciło go, aby spytać o powód, ale negatywna
emocja zniknęła tak szybko, jak się pojawiła.
- To co? Mam ci opowiedzieć o tym „Królu” czy
poradzisz sobie sam?
- Jakby to nie było problemem dla ciebie…
Usiedli razem na łóżku Jonghyuna. Starszy
wcześniej naszykował książkę i kartkował ją w czasie swojej opowieści. Za
każdym razem wymyślali pewne śmieszne czy oryginalne skojarzenia, aby Lee był w
stanie zapamiętać trudniejsze fakty. Taemin notował ważniejsze rzeczy i z
zapałem słuchał głosu swojego przyjaciela. Nie spodziewał się, że dość nudną
książkę, Jonghyun będzie umiał przedstawić w interesujący i ciekawy sposób,
dzięki któremu nie jesteś w stanie przewidzieć zakończenia i niecierpliwie na
nie czekasz. Taemin może nie był wybitnym uczniem, zwłaszcza, jeśli dotyczyło
to lekcji koreańskiego i literatury, ale dzisiaj był niemal pewny, że ten
sprawdzian zaliczy bez problemu.
*
”Król Shinsaku” – nazwa wymyślona przez autorkę.
- ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ -
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz