środa, 4 maja 2016

EHSS - Rozdział 9

- ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ -

- Nienawidzę życia. – Taemin trzasnął drzwiami, a po chwili rzucił się na łóżko.
- Co jest, młody? – Jonghyun odsunął swoje obrotowe krzesło od biurka i spojrzał zaintrygowany na przybysza.
- Litery, słowa, zdania! To jest! Nie cierpię literatury koreańskiej! – Wzburzony chłopak podniósł się do pozycji siedzącej.
- Nie jest wcale taka zła. Co ci zrobiła, że tak ją traktujesz? – Blondyn uśmiechnął się lekko rozbawiony.
- Zaczynamy jutro omawiać lekturę, a naszą kochaną panią Kang nie obchodzi to, że dopiero się przeniosłem i nie miałem jak jej przeczytać!
- Serio się tym przejmujesz? Mamy dwudziesty pierwszy wiek, istnieją streszczenia szczegółowe i opracowania. Poszperaj w necie i przeżyjesz.
- Ale ja tak nie lubię! – powiedział Taemin przeciągając ostatnią sylabę
- Zawsze czytasz lektury? Ło… Rzadko się to dzisiaj zdarza, choć w pewnym stopniu cię rozumiem. Też wolę przeczytać całą książkę niż kilkustronicowe streszczenie. Co macie?
- Jakiegoś „Króla Shiguana” czy coś w ten deseń… - odpowiedział młody obojętnym tonem.
- „Króla Shinsaku”* jeśli już. Nie było złe. Jak chcesz, mogę ci dokładnie opowiedzieć, a najwyżej doczytasz resztę w internecie. Skoro to na jutro, to nie masz wyjścia. – Zaproponował Jonghyun, po czym odwrócił się z powrotem w stronę biurka.
- Mam ci zaufać? Jeszcze naopowiadasz mi jakiś bzdur i już kompletnie zawalę sprawdzian.
- Jak nie, to nie. – Blondyn nawet nie podniósł głowy znad swoich papierów tylko dalej coś na nich z zapałem skrobał.
- Dobra, przepraszam. Opowiesz mi? – Taemin niechętnie wstał i podszedł do starszego. – Co robisz? – spytał się, nachylając nad jasną czupryną.
- Tworzę, nie przeszkadzaj, preclu.
- Ej! Nie jestem preclem! Sam kurde przypominasz skrzata, a do mnie z tekstami o… - Reszta zdania już nie wydostała się z ust chłopaka.
Patrzył zszokowany na Jonghyuna, który przyłożył swój długopis, do jego ust. Starszy przyglądał się mu spokojnym, ale pewnym siebie wzrokiem, jakby pokazując, że to on tu ustala zasady i nie powinno się ich naruszać. Twarz trzymał zaledwie kilka milimetrów od Taemina. Widząc, jak ten wystraszony przełyka ślinę, a język najwidoczniej zawiązał mu się w supeł, uśmiechnął się zawadiacko.
- Cicho – powiedział spokojnym, głębokim głosem, odsuwając długopis od ust bruneta, aby po chwili znów nim sunąć po papierze. Nie słysząc żadnej oznaki ruchu czy nawet oddechu, spojrzał z powrotem na młodszego chłopaka. – Wystraszyłeś się, młody? A może myślałeś, że zrobię coś innego? – Uniósł sugestywnie brew.
- Ty… Jesteś… Nienawi…
- Ci-cho. – Jonghyun znowu na niego spojrzał. Taemin nie śmiał się więcej odezwać. Wiedział, że jego przyjaciel po prostu z niego żartuje, ale on jeszcze się nie otrząsnął z ich nagłego stanu bliskości, jakiego doświadczyli zaledwie kilka sekund wcześniej.
- Ja… Wrócę później, to mi opowiesz – powiedział niemal bezgłośnie i odwrócił się na pięcie.
Szybkim krokiem wyszedł z pokoju i skierował się w stronę wspólnej łazienki. Niepewny stanął przed umywalką i czym prędzej odkręcił zimną, a wręcz lodowatą wodę. Delikatnie zamoczył swoje dłonie i poklepał się nimi po policzkach. Westchnął głęboko i dopiero teraz spojrzał w lustro.
Jego twarz była czerwona, żeby nie powiedzieć szkarłatna. Rumiane lica paliły chłopaka, jakby ktoś smagał je płomieniem zapalniczki. Przerażony szeroko otworzył oczy. Dlaczego tak mocno zareagował? Nie to, żeby codziennie był tak blisko drugiej osoby, ale to nie znaczy, że Taemin powinien tak się zaczerwienić. Był nieśmiały, jeśli chodziło o kontakty fizyczne z Krystal. Nie spodziewał się jednak, że tak samo zareaguje na głupiego dinozaura.
Dotknął swoich skroni, a po chwili z dużą siłą chwycił swoje włosy. Było mu zbyt gorąco, a ciągle powracające obrazy z Jonghyunem wcale mu nie pomagały. Szybko schylił się, aby lodowaty strumień wody ochłodził jego głowę i odpędził niepotrzebne myśli.
- Gdzie jest moja pewność siebie? – spytał swojego odbicia w lustrze.
Odetchnął głęboko i sięgnął w stronę maszyny z ręcznikami papierowymi. Już chciał wyciągnąć kilka, aby trochę przetrzeć mokre włosy i zapobiec przemoczeniu koszulki od spadających z jego kosmyków kropel, ale najwidoczniej nie miał dziś szczęścia. Przeklął pod nosem, widząc brak jakiegokolwiek skrawka papieru. Do pokoju na pewno nie wróci, nawet nie ma takiej szansy. Została mu znajoma trójka.

~○~○~○~

- Matko, Taemin, czemu jesteś mokry?! –W drzwiach stał Key, a jego mina wyrażała ogromne zdziwienie. – Tsunami cię nawiedziło?!
- No, ten… Długa historia. Macie ręcznik? – Taemin uśmiechnął się niewinnie i delikatnie odgarnął kosmyki włosów ze swojego czoła.
- Na pasztet z wieloryba, oczywiście, że mamy, ale czemu ty go nie masz? – Starszy przesunął się, aby brunet mógł wejść do pokoju.
- Młody? A co ty tu? – Z łazienki wyjrzał zaciekawiony Minho.
- No bo… Jonghyun to idiota – powiedział szybko i usiadł na krześle obok biurka.
- Ej, ej, ej! Najpierw ręcznik! Podłogę nam zachlapiesz! – Kibum rzucił chłopakowi materiałem w twarz.
- Ała!
- Już nie przesadzaj, wcale cię nie bolało. Mów lepiej, co się stało, bo przepraszam cię bardzo, ale odwiedzanie przyjaciół z mokrą głową wyszło z mody za nim się jeszcze w niej znalazło.
- No bardzo śmieszne, Key, naprawdę. – Taemin rzucił krótkie spojrzenie na chłopaka, po czym zaczął wycierać głowę frotowym materiałem. – Tak mówiąc w skrócie… Mam na jutro lekturę… Przyszedłem do pokoju, jęczałem, Jonghyun coś pisał, podszedłem, nachyliłem się, długopis, usta i tak wyszło, że tu się znalazłam.
- Zaraz, co? – Minho wyszedł z łazienki trzymając w ręce łyżkę i miskę. – Nie za wiele zrozumiałem. A ty Key? – Spytał siadając obok swojego chłopaka na łóżku.
- Ja zrozumiałem wystarczająco wiele – Jonghyun znowu pisze – powiedział z rosnącym uśmiechem na ustach.
- Wrócił do tego? Myślałem, że już to zostawił, dobrze, że się nie poddał.
- Mogę wiedzieć, o czym mówicie? – Taemin zirytowany patrzył na znajomych.
- No już, już. Jong kiedyś dużo tworzył… Pisał piosenki, teksty, jakieś opowiadania. Ogólnie dobry jest w nauce i przeczytał milion książek. Niby niepozorny, a jednak skubany ma talent – wyjaśnił Kibum, wtulając się w ramię swojego chłopaka.
- Czy my mówimy o tej samej osobie? Bo ta, z którą dzielę pokój, jakoś nie pasuje do moich codziennych obserwacji. No chyba, że coś przeoczyłem.
- Jonghyun jest dobry. Zawsze miał świetne wyniki, a podczas przerwy, kiedy musiał zajmować się siostrą, jeszcze bardziej zmądrzał. To, że teraz tak się zabawia z paniusiami nie znaczy, że…
- Zajmował się siostrą? A więc to te rodzinne komplikacje – Taemin zdziwiony przerwał Minho.
- Dokładnie. Sodam miała wypadek i przez długi czas nie mogła nic sama zrobić i nie mówię tu tylko o problemach fizycznych, ale także psychicznych. Przez szok wróciła do niej kilka bolesnych wspomnień, a masę innych straciła i dlatego…
- Minho, starczy. – Kibum uciszył chłopaka, a ten spojrzał na niego, rozumiejąc swój błąd.
- Och, za dużo mówię. Przepraszam Taemin, ale reszty powinieneś dowiedzieć się od Jonghyuna, a nie od nas. Obiecaliśmy, że nikomu nie powiemy.
- Hm… - Taemin jedynie się zamyślił, przetwarzając dopiero co usłyszane informacje. – Więc on też nie miał kolorowo… - powiedział pod nosem. – No nic, może kiedyś się go spytam. Teraz to się boję do niego zbliżyć…
- A właśnie! O co chodziło z tym długopisem i ustami, hm? – spytał podejrzliwie Kim.
- Co? Nic! W ogóle! Wszystko normalnie!
- Pocałowaliście się? – rzucił Minho, powstrzymując się przed wybuchnięciem śmiechem, na widok czerwonej twarzy młodszego.
- ZWARIOWALIŚCIE?! – Taemin krzyknął, a oczy niemal wypadły mu z orbit.
- No już, już, słoneczko nasze. Oddychaj głęboko i nam powiedz na spokojnie, co się stało. – Uspokoił go Key, zaciskając wargi, aby powstrzymać uśmiech.
Taemin, cały oblany szkarłatnym rumieńcem, opowiedział o krótkiej, ale dość intensywnej dla chłopaka bliskości. Wiedział, że jego reakcja była przesadzona, ale to nie jego wina, że był wstydliwy!
- Mam tylko jedno pytanie, Minnie. Jesteś bi? – Kibum spytał, unosząc brew.
- No… Tak… - odpowiedział z ociąganiem.
- Serio? Czemu nie powiedziałeś? – Minho zdziwiony spojrzał na niego.
- Wiesz, nie każdy się przechwala swoją orientacją, co nie zmienia faktu, że Taeś ma dziewczynę. – Kibum spojrzał podejrzanym wzrokiem na Lee. – Powiedz… Lecisz na Jonghyuna?
- CO?! – Taemin zachłysnął się powietrzem i dostał silnego ataku kaszlu.
- Albo nie wiem… Pociąga cię? To nie jest nic strasznego, możesz nam powiedzieć.
- Nie, nie lecę na niego i nie, nie pociąga mnie. Jestem wstydliwy i to bardzo. Bliskość z Krystal w miejscach publicznych sprawia mi trudność, więc taki atak ze strony tego podłego dinozaura…. Wziął mnie z zaskoczenia!
- Ale nic do niego nie czujesz? Naprawdę nic? – dopytywał zaciekawiony Choi.
- Jonghyun nie jest brzydki. A wręcz przeciwnie – przystojny… Wiadomo, że to zauważyłem, ale to chyba nie znaczy, że coś do niego czuje, prawda?
- W sumie masz racje. Jong jest ładny, a ja i tak wybrałem tę Żabę, siedzącą obok mnie.
- Ja od początku patrzyłem tylko na ciebie, księżniczko. – Minho z rozczuleniem ucałował czoło blondyna.
- Bleh… Ja to już chyba wrócę do pokoju. Ta zimna kąpiel mi pomogła. – Taemin wstał z krzesła. Nie chciał przeszkadzać zakochanym, bo najwidoczniej mieli ochotę coś zrobić, a do tego obecność Lee była zbędna.
Zamknął lekko drzwi, po czym odetchnął głęboko. Robiło się późno, a on nadal nie podjął żadnej próby zaznajomienia się z tą przeklętą lekturą na lekcje koreańskiego. Nie miał innego wyjścia, jak skierować się do pokoju i podjąć próbę konfrontacji z gadem, inaczej zwanym Jonghyunem.
Wszedł do pokoju najciszej, jak tylko mógł. Spojrzał w stronę biurka, przy którym wciąż siedział blondyn. Wziął głęboki oddech i już chciał się odezwać, ale w ostatniej chwili coś go powtrzymało. Jonghyun smutnym wzrokiem czytał swoją pracę, jakby była kompletnym niewypałem. Wykrzywił usta w dziwnym grymasie, a po chwili kartka z jego pismem została brutalnie zgnieciona i wyrzucona do kosza przy akompaniamencie cichego przekleństwa.
- O, Taemin, wróciłeś. No myślałem, że cię już kompletnie wywiało. – Jonghyun uśmiechnął się szeroko, odsłaniając swoje białe zębiska.
- Byłem u Key i Minho… Ale wiesz… Chyba nabrali na siebie ochoty, więc wolałem się ulotnić – powiedział młodszy, drapiąc się po głowie. Chciał poruszyć inny temat, ale cień smutku na twarzy blondyna zbytnio go zdziwił. Korciło go, aby spytać o powód, ale negatywna emocja zniknęła tak szybko, jak się pojawiła.
- To co? Mam ci opowiedzieć o tym „Królu” czy poradzisz sobie sam?
- Jakby to nie było problemem dla ciebie…
Usiedli razem na łóżku Jonghyuna. Starszy wcześniej naszykował książkę i kartkował ją w czasie swojej opowieści. Za każdym razem wymyślali pewne śmieszne czy oryginalne skojarzenia, aby Lee był w stanie zapamiętać trudniejsze fakty. Taemin notował ważniejsze rzeczy i z zapałem słuchał głosu swojego przyjaciela. Nie spodziewał się, że dość nudną książkę, Jonghyun będzie umiał przedstawić w interesujący i ciekawy sposób, dzięki któremu nie jesteś w stanie przewidzieć zakończenia i niecierpliwie na nie czekasz. Taemin może nie był wybitnym uczniem, zwłaszcza, jeśli dotyczyło to lekcji koreańskiego i literatury, ale dzisiaj był niemal pewny, że ten sprawdzian zaliczy bez problemu.

*  ”Król Shinsaku” – nazwa wymyślona przez autorkę.

- ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ -

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyświetlenia

○Postępy○

EHSS:
[rozdział 13] - 2%

♥~○~♥