sobota, 17 października 2015

EHSS - Rozdział 4

- ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ -

            Czy może do końca życia spotykać takich miłych ludzi?
            Taemin był zachwycony swoją nową klasą. Wszyscy ciepło go przyjęli, z uśmiechem witali i wypytywali o różne ciekawe fakty z życia Lee.  Może ze dwie osoby patrzyły na niego spode łba, ale reszta… Po prostu raj! Nawet w swoim dawnym liceum nie czuł się tak komfortowo!
Podczas lekcji słyszał, jak kilka uczennic z zapałem o nim dyskutowało i ukradkiem na niego spoglądało. Kiedy natykały się na jego wzrok chichotały pod nosem i odwracały się lekko zarumienione. Dobrze, że Krystal tutaj niebyło, bo już by im włosy z głów powyrywała.
Na myśl o swojej dziewczynie Taemin lekko się zasmucił. Liczył, że może dzisiaj dostanie od niej chociaż krótką wiadomość. Pamiętał, jak wczoraj płakał w parku do słuchawki. Rzadko pokazywał światu swoje łzy. Krystal była jedną z osób, którym ufał i wierzył, że nie wykorzystają jego słabości przeciw niemu, nawet jak się ostro pokłócą.
Chłopak westchnął głęboko i spojrzał w niebo. Niedawno skończył zajęcia, ale zamiast wracać do akademiku, postanowił się przejść po całym terenie uczelni. Normalnie pojechałby odwiedzić mamę, ale otrzymał telefon od lekarza, który zapowiedział, że dziś będzie to niemożliwe. Ye Eun miała liczne badania przez wczorajszy ataku. Na samą myśl o nim Taemin wzdrygnął się.
Był teraz na ogromnym dziedzińcu, pełnym zieleni i kwiatów. Nie spodziewał się, że ta szkoła jest w posiadaniu tak ogromnych terenów. Poziom nauczania też nie był na niskim poziomie, przez co chłopak zaczął się zastanawiać, jak go tu w ogóle przyjęli.
Dziedziniec miał kształt rombu. Ścieżki poprowadzone były wzdłuż jego przekątnych i prowadziły do okrągłego, kamiennego placu na środku, na którym znajdowała się szara fontanna. Wzdłuż dróżek poustawiano ozdobnie wykonane, drewniane ławki oraz czarne, wysokie latarnie. Całość dopełniała cała masa kwiatów, którą w niewielkich skupiskach rozmieszczono na całym terenie dziedzińca. W nocy musiał tu panować niesamowity klimat.
Taemin usiadł na jednej z ławek i wyjął telefon. Podrzucił go kilka razy, poobracał między palcami. Chciał zadzwonić, ale jeszcze nie zdecydował gdzie. Do Jongina? Nie, teraz ma dodatkowe zajęcia. Krystal? Nie odpowiedziała na wczorajszą wiadomość głosową, więc chyba nie powinien. Została mama. Oby wstrzelił się w przerwy między badaniami.
- No cześć Minnie. – Nagle Kibum znajdował się tuż za Taeminem, nachylając się nad jego uchem. Młodszy podskoczył wystraszony i wypuścił telefon z rąk. - Jak tam klasa? – Key przeskoczył przez ławką, po czym się na niej usadowił. – Przyjemni ludzie?
- Na litość boską, nie strasz mnie tak! – Taemin schylił się po telefon i z powrotem opadł na swoje poprzednie miejsce. – Na razie w porządku. Mili ludzie.
- To dobrze. Martwiłem się, że będzie gorzej. Dzwoniłeś do kogoś?
- Co? – Lee spojrzał zdziwiony na chłopaka, a po chwili na urządzenie trzymane w ręce. – Nie, nie! To nic ważnego! – Pospiesznie schował telefon do kieszeni. – Widziałeś się z Minho?
- Czemu miałbym się z nim widzieć? W ogóle skąd to pytanie?
- Słyszałem rano, że się z nim pokłóciłeś, bo szukał mnie wczoraj i trochę mi z tym głupio…
- Ach… A więc naprawdę podsłuchiwałeś… - Key odchylił głowę do tyłu i zaczął wpatrywać się w popołudniowe niebo.
- Jak nie chcesz mówić, to ja nie zmuszam! Znamy się kilka godzin, a ja już wpitalam się w twoje prywatne sprawy…
- Bez przesady, nic takiego nie zrobiłeś. – Kibum odetchnął głęboko, po czym wstał z ławki. – Nie widziałem. Miałem nadzieję, że może tutaj na niego wpadnę. Niestety słuch po nim zaginął, ale chociaż na ciebie się natknąłem. – Starszy uśmiechnął się ciepło.
- Pomóc ci go szukać?
- Ty? Nie no spoko, na pewno znasz rozkład szkoły, wszelkie przejścia, ulubione kryjówki Minho…
- Dobra, zrozumiałem. – Taemin naburmuszył się i wydął usta. – Chciałem pomóc.
Key zaśmiał się serdecznie widząc uroczy wyraz młodszego.
- Sorry, młody, nie obrażaj się. Już niedługo będziesz śmigać tutaj jak motorynka. Mimo wszystko, to nie jest takie wielkie liceum.
- Czemu wszyscy nazywacie mnie „młodym”! Jestem tylko rok młodszy, jakbyście chcieli zauważyć!
- Tak się przyjęło i tak pozostanie. Amen. – Kibum podniósł się z ławki i rozprostował nogi, jakby siedział na niej przynajmniej dwa dni. – Idziesz?
- Gdzie? – spytał młodszy, przekrzywiając lekko głowę.
- A nie wiem, przed siebie?
- Ćpałeś coś?
- Mam niedobór Minho, problem?
- A skąd! – Taemin szybko wstał i uśmiechnął się szeroko. – Mogę cię wykorzystać?
- Zależy jak.
- Oprowadzisz mnie po szkole? Zajęcia raczej się pokończyły, nie ma tłoku, a chciałbym przestać pytać co chwile, gdzie jest dana sala.
- Luzik, arbuzik. Może po drodze natknę się na tę nadętą żabę.
Rozmowa między nimi szła naprawdę gładko. Key co chwila rzucał śmiesznymi komentarzami, Taemin dawno się tak szczerze nie śmiał. Może to przeniesienie dobrze mu zrobi? Przynajmniej nie będzie wiecznie ponury i przestanie przypominać cień człowieka tylko powróci do formy zwykłego nastolatka.
Kibum miał rację. Szkoła mimo dużych rozmiarów miała łatwy rozkład. To samo tyczyło się akademika. Jak wielkim trzeba by było być idiotą, aby się tu pogubić? Co nie zmienia faktu, że Lee Taemin do mądrych nie należał, no ale bez przesady… Chyba…
- Tu jest mój pokój, jakbyś potrzebował pomocy, to przychodź od razu. Nie masz mojej komórki, prawda? – Key wskazał na błękitne drzwi ze złotą klamka i uśmiechnął się ciepło.
- No nie mam, mógłbyś mi podać?
- Jasne. – Starszy bez pytania wyciągnął telefon z kieszeni Lee.
- Ej! Może trochę prywatności, co?! – Taemin oburzył się i zaczął walczyć o swoją własność.
- Bez przesady, młody. Patrz, nic nie grzebię, tylko wpisuję numer. – Chłopak wcisnął odpowiednie liczby na ekranie, wpisał nazwę kontaktu, po czym oddał komórkę właścicielowi. – Szukaj pod „Wspaniały Key Hyung”, do zobaczenia!
- Ty! – Taemin nie zdążył nic więcej powiedzieć, bo drzwi trzasnęły przed jego nosem, a za nimi zniknął jego rozmówca. – Podły drań – prychnął pod nosem i schował urządzenie do kieszeni. Nie wiedząc, co ze sobą dalej zrobić, powędrował do swojego pokoju. Gdyby wcześniej wiedział, co zobaczy, pewnie za żadne skarby nie wszedłby do tamtego pomieszczenia. Ba! Ominąłby je szerokim, ale to bardzo szerokim łukiem.
            Chciał otworzyć drzwi, ale bezskutecznie walczył z klamką. Czyżby Jonghyuna nie było w pokoju? Może wyszedł gdzieś z Hye Ri? Bardzo prawdopodobna sytuacja.
Westchnął ciężko i przeszukał kieszenie w celu odnalezienia klucza. Gdy wreszcie mu się udało, włożył go do zamka i dumny z siebie otworzył wrota. Chwilę później uśmiech zniknął z jego twarzy.
Jonghyun z nieznaną młodszemu blondynką leżeli na łóżku Kima. Byli nadzy i bardzo blisko siebie, z rumieńcami na twarzach i przyśpieszonymi oddechami podczas najbardziej intymnego aktu.
Taemin jeszcze nigdy tak szybko nie zareagował. Trzasnął drzwiami i ruszył biegiem przed siebie. Zatrzymał się dopiero przed wyjściem z akademika. Ukucnął w kącie i złapał się za głowę. Na jego twarz wkradł się ogromny, szkarłatny rumieniec. Pierwszy raz zdarzyło mu się taka zawstydzająca rzecz. W dodatku tam był jego współlokator! I jak biedny, niewinny Taemin ma spać w tamtym pokoju?
            Najbardziej przerażała go myśl, że to wcale nie był pierwszy raz Jonghyuna. Teraz rozumiał słowa Kibuma. Ile jeszcze jest takich dziewczyn? Nie brzydzą się siebie? Są aż tak żałosne i spragnione? Niech znajdą sobie chłopaka, a nie! Zresztą ten Dino wcale nie jest lepszy! Przecież to jest obrzydliwe, paskudne… Nie wyglądał na takiego.
            Taemin czuł… zawód? Tak, dokładnie tak. Nienawidził takich ludzi. Właściwie to nie rozumiał takich związków. Miał nadzieję, że informacja, jaką otrzymał od Key, nie okaże się prawdą. Gdyby tak było, ten dzień byłby za dobry dla niego. Zbyt dobry. Zawsze musi coś zdarzyć. Zawsze. Czemu to on musi być ofiarą?!
            - Co się stało młody? Wyglądasz jakbyś zobaczył seksownego ducha. – Nawet nie zauważył, kiedy Onew do niego podszedł i przykucnął obok. – Halo, ziemia do Lee Taemina! – Pomachał mu ręką przed twarzą.
            - Nic… Nic takiego… Po prostu nie byłem naszykowany na taki widok… - odpowiedział, odgarniając dłoń znajomego.
            - Widok? O co ci… - Jinki przekrzywił głowę nie rozumiejąc. Po chwili pstryknął palcami, jakby wpadł na jakiś genialny pomysł. – Wszedłeś do pokoju, prawda? – Taemin lekko pokiwał głowę. – Ech, prosiłem go, aby skończył, bo zachowuje się jak idiota.
            - Mógł mnie ktoś ostrzec… Key mi niby coś powiedział, ale skąd mogłem wiedzieć, że to… ugh… - Na twarzy młodszego znowu pojawiły się rumieńce. Na ten widok Onew wybuchł śmiechem.
            - Wybacz, Jonghyun zapewne zapomniał, że od wczoraj nie jest już sam. – Brunet podał rękę Taeminowi i pomógł mu wstać.
            - Czemu… Czemu on taki jest? On kompletnie… Nie przypomina takiej osoby.
            - Szczerze, to nie mamy pojęcia. Zaczęło się jakoś… siedem miesięcy temu?  W wakacje mieliśmy wielkie, szkolne ognisko podczas biwaku, praktycznie każdy się schlał i niewiele pamiętamy. Musiało wtedy coś się stać, bo Jonghyun stopniowo się zmieniał. Jakoś we wrześniu zaczął ten cyrk w wypożyczalnego faceta. Nie wiem, czemu to robi, ale jednego jestem pewien. On naprawdę taki nie jest. Raz przyszła tu jego starsza siostra, skończyła to liceum dwa lata wcześniej. Usłyszała od znajomych plotki, chciała sama z nim porozmawiać i zobaczyła go… W dość intymnej sytuacji…
            - Tak jak ja dzisiaj…
            - Dokładnie. Wściekła się. Kazała mu się ubrać. Zrobiła mu wielką awanturę. Chyba cały akademik słyszał. Nazwała go totalnym idiotą, zarzucała brak odwagi. Pierwszy raz widziałem Sodam w takim stanie. Jeszcze oberwał od niej z liścia, co kompletnie nas wszystkich zszokowało. Powiedziała, że nie chce mieć takiego tchórzliwego brata, po czym wyszła. Od tamtej pory się nie kontaktują.
            - Chyba nie mieli zbyt dobrych relacji, prawda? – Taemin zapytał ciekawy wszelkich informacji. Chciał dowiedzieć się jak najwięcej. Nawet nie zauważył, kiedy przewodniczący wyciągnął go na dziedziniec.
            - Oni? Byli nierozłączni. Jonghyun zawsze był zżyty z siostrą. Chronił ją, jak tylko mógł, choć sam jest od niej dwa lata młodszy. Byli przykładem kochającego się rodzeństwa, złota relacja! To dlatego wszyscy byli tak zszokowani ich kłótnią, ale nikt nie poruszył tego tematu przy Jonghyunie.
            - Rozmawialiście z nim? Może ktoś go zranił albo spotkał kogoś… Musi być jakiś powód.
            - Masz nas za takich debili? Jjong jest dla nas jak brat. Key nie mógł tego znieść, kłócił się wiele razy, ale nic nie osiągnął, on dalej robi swoje. Gdy tylko schodzimy na ten temat, zaczyna nas ignorować i unikać. W końcu się poddaliśmy. Z Minho jeszcze to jakoś trawimy, ale Kibumowi nie jest łatwo. Nieraz widzę, jak ma najnormalniej ochotę wpieprzyć Jongowi, ale w ostatniej chwili się powstrzymuje. – Onew usiadł na ławce. – Dobrze, że się przeniosłeś i masz z nim pokój. Może choć trochę się opanuje, skoro ma współlokatora.
            - Mam nadzieję… Już i tak ciężko będzie mi spojrzeć w jego oczy po tym, co widziałem. Masakra. – Taemin zrezygnowany opadł na ławkę i spojrzał w stronę akademika. – O! To ona! – Wskazał na szczupłą blondynkę, wychodzącą z budynku. Zaraz za nią był blondyn. Zanim się rozdzielili, Jonghyun przyciągnął ją do siebie i namiętnie pocałował. Taemina aż zemdliło. Onew spojrzał we wskazanym kierunku i sam się skrzywił. Westchnął głęboko.
            - Shin Yuri, stała klientka. – Jinki podniósł się i poprawił swoje jeansy. – Jonghyun chyba chce z tobą pogadać, idzie w naszą stronę.
            Taemin spojrzał na niego nie rozumiejąc, a potem na zbliżającą się sylwetę blondyna. Patrząc na niego… Czuł obrzydzenie, wstręt. Tacy są najgorsi.
            - Co tam u was? – Przywitał się z uśmiechem, jakby w ogóle nic się nie stało. Taemin w to nie wierzył i nie chciał wierzyć.
            Onew już zamierzał odpowiedzieć na pytanie blondyna, ale młodszy go wyprzedził.
            - Brzydzę się tobą – powiedział lodowatym tonem, po czym wyminął zszokowaną dwójkę. – Jesteś najgorszym rodzajem faceta – dodał, a następnie skierował się w stronę budynku, który niedawno opuściła blondynka.

- ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ -

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyświetlenia

○Postępy○

EHSS:
[rozdział 13] - 2%

♥~○~♥