sobota, 17 października 2015

EHSS - Rozdział 5

- ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ -

            Do końca dnia w pokoju Taemina panowała cisza, zakłócana jedynie delikatnymi szmerami podczas wykonywania różnych czynności. Jonghyun nie odezwał się do młodszego ani słowem, zresztą sam Lee nie miał na to ochoty. Nie żałował swoich słów. Mówił prawdę. Ten gad go najzwyczajniej w świecie brzydził.
            Następnego dnia obudził się wcześniej niż jego współlokator. Wykorzystał okazję i jak najszybciej opuścił swój pokój. Już wolał przebywać na zewnątrz niż na terytorium, gdzie Jonghyun dokonywał miłosnych podbojów.
            Kiedy dotarł na stołówkę, znajdowały się na niej jedynie dwie osoby. Od razu zauważył, trzymających się za ręce, Minho i Kibuma rozprawiających o czymś radośnie, sam się uśmiechnął.
            - Hejo – powiedział wesoło. – Nie przeszkadzam? – spytał niepewnie.
            - Hejka! Nie gadaj głupot, siadaj. Śniadanie wydają dopiero za półgodziny, szybki jesteś. – Minho odwzajemnił uśmiech i wskazał jedno z wolnych krzeseł.
            - Jakoś tak wyszło. Nawet nie spojrzałem na zegarek.
            - Onew nam wczoraj opowiedział – odezwał się Key.
            - O czym?
            - O twojej przygodzie z Jjongim. Wreszcie ktoś spoza jego najbliższych mu wygarnął. Podobno nie wiedział, co ze sobą zrobić, nawet nie pożegnał się ze staruchem i wyszedł na miasto. Jestem z ciebie dumny!
            - Co ty mu powiedziałeś, co? Ciekawy jestem – Minho przeczesał wolną dłonią włosy.
            - Nic takiego oprócz tego, że się nim brzydzę. – Taemin wzruszył ramionami, po czym wskazał na złączone ręce jego rozmówców. – Dobrze wiedzieć, że się pogodziliście. Key odbiło, a tłumaczył się niedoborem twojej osóbki. – Uśmiechnął się promiennie. Kibum lekko się zarumienił, ale nie zwolnił uścisku.
            - Uhu… Tego jeszcze od nas nie słyszał. Mogliśmy wcześniej na to wpaść. – Minho zaśmiał się serdecznie. – Nawet nie wiesz, jaki był spragniony. Nie zdążyłem nic powiedzieć, a ta przylepa się na mnie rzuciła. – Wskazał ruchem głowy na swojego chłopaka.
            - Pf… Taemin, co robisz po szkole? – Kibum zignorował wypowiedź bruneta.
            - Pewnie wyjdę na miasto. Muszę coś załatwić.
            - Chcesz iść ze mną na zakupy? Muszę kupić nowe spodnie.
            - Nie wiem, jak wyjdę czasowo… Jakbyśmy poszli od razu po zajęciach, to myślę, że dałbym radę.
            - Super! Słyszysz żabo? Ktoś jednak mnie kocha!
            - Przestanie, jak przeżyje z tobą akcję „chcę tylko spodnie, ale tak naprawdę przejdę całe centrum cztery razy”. – Minho znowu wybuchnął śmiechem. Już mu było żal Taemina. Biedny nie wiedział, na co się pisał.
            Nagle ich rozmowę przerwał dźwięk dzwoniącego telefonu. Taemin zdziwiony sięgnął do swojej kieszenie i wyjął wibrujące urządzenie. Niepewnie spojrzał na wyświetlacz. Kto mógł do niego dzwonić o tak wczesnej godzinie? Coś się stało z mamą?
            Niemal zakrztusił się własną śliną, gdy zobaczył, kim jest dzwoniący. Przetarł ręka oczy, jakby nie chcąc uwierzyć, że to prawda.
            - Co jest młody? – spytał Minho zaskoczony reakcją chłopaka.
            Lee nic nie odpowiedział. Jego oczy go nie kłamały. Na wyświetlaczu naprawdę pokazywał się napis „Krystal <3”. Bojąc się, że dziewczyna za chwilę się rozłączy, szybko przesunął palcem po ekranie.
            - Soojung… - zaczął cicho. Nie wiedział, co powiedzieć.
            - Przepraszam oppa…
            - Ech? To ja wszystko zepsułem, nie masz powodu, aby przepraszać. – Taemin spojrzał na przypatrującą się jemu dwójkę i odchrząknął cicho. Odwrócił się do nich tyłem i kontynuował rozmowę.
            - Nieważne, kiedy powiedziałbyś mi o wyjeździe i tak byłabym zła. Wystraszyłam się, że mnie zostawiasz. Inna sprawa, że gdybym dowiedziała się o tym wcześniej, miałabym choć trochę czasu na przyswojenie tej myśli.
            - Przepraszam… Bałem się o tym mówić. Wszyscy mnie poganiali, a ja najzwyczajniej stchórzyłem.
            - Wiem, że zrobiłeś to ze względu na mamę. Byłam zbyt egoistyczna. Przecież Seul to nie koniec świata, prawda? – Krystal zaśmiała się cicho. – Tamtego wieczora, kiedy zadzwoniłeś… Nie zdążyłam odebrać. Odsłuchałam wiadomość.
            - Ach… Nie powinienem się wtedy nagrywać, byłem w rozsypce. – Taemin potargał swoje włosy.
            - Minnie, nie bądź głupi. Zawsze mówię ci o wszystkim, cieszę się, że i ty się wyżaliłeś. Jak tam z mamą? Porządnie się wtedy wystraszyłam.
            - Podobno wszystko w porządku. Wczoraj powiedzieli, abym nie przychodził. Dzisiaj chcę do niej iść.
            - Mogę iść z tobą? Dawno nie widziałam cioci Lee.
            - Zaraz masz lekcje i jakoś wątpię, że będziesz miała ochotę potem tłuc się autobusem taki kawał.
            - Tak bardzo nie chcesz mnie widzieć?! A może wstydzisz się mnie przy nowych znajomych, ha?! – Dziewczyna udawała złą i obrażoną. Lee aż odsunął telefon od ucha przez krzyk Soojung.
            - Co? Nie, skąd! Po prostu nie chcę, abyś zachorowała, zimno jest, a wiem, jak rodzice cisną cię z powodu ocen…
            - Oooooo! Jaki on słodki! – Do uszu chłopaka doszedł głos Kibuma. Machnął ręką, aby się uciszył.
            - Ktoś z tobą jest?
            - Tak, dwójka porąbańców, Żabol i Diva, nie chcesz poznać.
            - E, młody! Nie pozwalaj sobie! – krzyknął Minho. Dziewczyna zaśmiała się do telefonu.
            - Dobrze, że od razu znalazłeś znajomych, martwiłam się, że się nie zaaklimatyzujesz. W każdym razie nie zamierzam tłuc się jakimkolwiek busem. Ciocia jedzie do przyjaciółki w Seulu, najprawdopodobniej zostanie na noc. Spytałam się, czy mogę z nią jechać. Zgodziła się pod warunkiem, że załatwię sobie nocleg. Powiedziałam, że zostanę u dobrej znajomej.
            - Yah, od kiedy jestem dobrą znajomą? Myślisz, że jak ja cię przemycę do akademika? Chcesz żeby mnie wywalili po pierwszych dniach? Tak o mnie dbasz?!
            - Przesadzasz oppa. Wtulisz mnie w siebie na łóżeczku i nikt mnie nie zobaczy. – Taemin niemal widział, jak Krystal w tej chwili się szczerzy. Chłopak ciężko westchnął.
            - Masz szczęście, że jutro jest sobota. O której będziesz?
            - A tego to ja nie wiem, zdzwonimy się. Zanim pójdziemy do szpitala, chciałabym wejść do jakiegoś centrum, nie mam w czym chodzić.
            - Centrum? – Taemin spojrzał na Key i uśmiechnął się. Na chwilę przykrył dłonią wbudowany w urządzenie mikrofon i skierował się do blondyna. – Będziesz miał coś przeciwko, jak po te spodnie pójdzie jeszcze jedna osoba?
            Kibum zaśmiał się i wyrwał telefon z ręki młodszego.
            - Hejo, mówi Diva, akurat wyciągnąłem młodego na zakupy, więc spotkamy się na miejscu! Mi też będzie miło poznać. No, to do zobaczenia! – Blondyn rozłączył się. – No co? – spytał patrząc na rozzłoszczonego bruneta.
            - Może. Trochę. PRYWATNOŚCI! – Taemin szybko wyrwał komórkę z rąk złodziejaszka.
            - Więc jak ma na imię? Krystal to chyba tylko przezwisko? – Key uśmiechnął się wrednie. Lee miał ochotę zetrzeć mu go z twarzy.
            - Jung Soojung. Jej rodzice nadal mieszkają w Stanach, a ona wróciła z ciocią i siostrą do Korei – odpowiedział w końcu zrezygnowany.
            - Nie no, nie spodziewałem się. Jak część piękna naszej szkoły to przeżyje? – skomentował, udając zrozpaczonego Minho.
            - Co przeżyje?
            - Lee Taemin ma dziewczynę! Przybyłeś jak książę z bajki, złamiesz biednym istotkom serca! – Brunet zaczął udawać szloch.
            - Naprawdę nie wiem, co ćpacie, ale bierzcie połowę dawki. – Chłopak wstał z krzesła.
            - A ty gdzie? Zaraz zaczynają wydawać żarełko. – zapytał Kibum.
- W sumie nie jestem głodny. Kupię najwyżej jakąś przekąskę w sklepiku. Do zobaczenia później! – Brunet odwrócił się i ruszył do swojego pokoju. Musi naszykować torbę do szkoły.
Niechętnie wrócił do pokoju. Westchnął głęboko otwierając drzwi. Przed nim stał Jjong z nagą klatką piersiową i koszulką w ręce, Jego brzuch oraz plecy zdobiły zadrapania i malinki, zostawione przez wczorajszą partnerkę. Już chciał coś powiedzieć, ale zobaczył wstręt na twarzy współlokatora. Dłonią pocierał jeden z zaczerwienionych śladów, jakby chciał go zetrzeć.
Ten widok nieco zaskoczył Taemina. Jonghyun sam siebie się brzydził? Więc dlaczego do cholery na to pozwalał? Nic się nie zgadzał, Taemin miał mętlik w głowie. Co do cholery wyprawiał Kim, a raczej, dlaczego to robił?
- Och, wróciłeś? Nie jesz śniadania? – Jonghyun szybko narzucił ubranie na siebie.
- Dlaczego?
- Hm?
- Dlaczego to robisz? Nie sprawia ci to przyjemności. Sam siebie się brzydzisz. – Młodszy patrzył pewnie w oczy swojego rozmówcy, które nagle stały się smutne, pozbawione błysku.
- Nic o mnie nie wiesz.
- Zmienię to.
- Jak?
- Poznam cię. Nie mam zielonego pojęcia, czemu taki się stałeś i nie zamierzam tego z ciebie wyduszać. Chcę cię poznać.
- Podobno się mną brzydzisz. W dodatku nie przypominam sobie, abym szukał psychologa.
- Nie będę psychologiem.
- A kim?
- Przyjacielem.
Jonghyun zamilkł. Odwrócił się tyłem do Taemina i schylił po plecak. Chłopak nie mógł nie zauważyć niewielkiego uśmiechu na twarzy blondyna.
- Dzięki, młody. – Starszy potargał włosy współlokatora, po czym wyszedł z pomieszczenia.
- Pf… Gad się odezwał – mruknął pod nosem Taemin, ale na jego twarzy pojawił się szeroki banan.

- ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ -

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyświetlenia

○Postępy○

EHSS:
[rozdział 13] - 2%

♥~○~♥