sobota, 17 października 2015

Everybody hides some secrets (EHSS) - Prolog - Wieloczęściowe / Szkolne / JongTae


- Jak się czujesz?
- Dobrze, nie martw się. Jest coraz lepiej.
- Mamo… Powiedz prawdę.
- Ech… Słabo, synku, bardzo słabo.
Było mu niedobrze. Poszarzałe ściany, przesiąknięte zapachem chemikaliów, doprowadzały go do mdłości, które za wszelką cenę chciał ukryć. Nie mógł ukazać słabości, nie tutaj, nie w tym pokoju, niie przy chorej mamie.

Uśmiechnął się ciepło wbrew swoim wewnętrznym odczuciom i złapał rękę rodzicielki.
- Będzie dobrze. Damy radę – powiedział cicho, ściskając lekko tę słabą, kościstą dłoń.
- Idź już. Jesteś zmęczony, powinieneś odpocząć. – Chłopak odetchnął głęboko i powoli podniósł się z krzesła, po chwili wsuwając je pod łóżko.
- Masz rację, przyjdę jutro. – Sięgnął po kurtkę z wieszaka i ucałował mamę w czoło. – Kocham cię – szepnął, po czym machając na pożegnanie, opuścił pokój.
Szybkim krokiem przeszedł przez korytarz, po drodze wchodząc do łazienki. Oparł się o umywalkę i szybko przemył twarz wodą. Spojrzał zmęczonym wzrokiem na swoje odbicie. Wyglądał żałośnie: podkrążone oczy oraz cienie pod powiekami ukazywały skutek nieprzespanych nocy i przepracowania. Cera mu poszarzała, a policzki zapadły od utraty wagi. Pokręcił z dezaprobatą głową, a następnie wytarł się. Chciał jak najszybciej opuścić to przygnębiające miejsce, które od kilku miesięcy odwiedzał dzień w dzień.
*~*
- Na pewno chcesz się przenieść? – Kai odłożył swojego pada i spojrzał na Taemina tym swoim specjalnym wzrokiem.
- Wiesz, że w grudniu przenieśli mamę do Seulu, będę miał bliżej. Codzienne dojazdy z tej wsi nie są najtańsze.
- Ale przyjaciela tak zostawiać… - Zrobił minę zbitego szczeniaczka.
 - Weź przestań, będziemy w kontakcie, Seul to nie kraniec świata. Na razie mam Krystal na głowie.
 - Nie mówiłeś jej? Za trzy dni wyjeżdżasz! – Oburzył się młodszy. – Ty naprawdę jesteś chory. To twoja dziewczyna.
 - Nie miałem czasu. Po szkole jeździłem do szpitala, a wieczorem musiałem ogarnąć naukę. – Potargał swoje brązowe włosy i odetchnął ciężko. – Kogo ja oszukuję. Po prostu się bałem.
Jongin pokiwał ze zrozumieniem głową, po czym wyłączył telewizor. Zepchnął brutalnie chłopaka z kanapy, po czym niczym przedszkolaka zaprowadził za rączkę pod drzwi.
- To teraz ja ci ognistym kopem dodam ci odwagi. Spieprzaj mi stąd i won do swojej dziewuchy, idioto! – Otworzył na oścież drzwi, po czym wypchnął go ze swojego mieszkania.
- Kiedy… Ja.. Kai! Kuźwa, oddaj mi kurtkę, bo zamarznę, celiokopie jeden! Koniec lutego mamy! – Walenie w drewnianą powierzchnię i dzikie krzyki nie robiły na młodszym wrażenia. Po pewnym czasie postanowił się jednak zlitować. Łaskawca jeden! Szybkim ruchem uchylił drzwi, a następnie wyrzucił buty wraz ze skórzaną częścią garderoby prosto w twarz intruza.
Prawdą jednak jest to, że Taemin z niechęcią musiał podziękować Jonginowi. Gdyby nie on, pewnie zwlekałby do ostatniej chwili z powiedzeniem dziewczynie o wyjeździe. Po roku związku Krystal zasługiwała na szczerość i prawdę. Nawet, jeśli miała być ona bolesna.
Taemin westchnął głęboko i spojrzał w pochmurne niebo. Włożył ręce do kieszeni kurtki, aby po chwili z jednej z nich wyciągnąć telefon. Powoli wybrał odpowiedni kontakt i nacisnął zieloną słuchawkę. To będzie ciężkie spotkanie, a jego intuicja wcale nie przewidywała dobrego zakończenia. Mózg podsuwał mu różne wersję – od tych najbardziej tragicznych, mrocznych, a nawet dopuszczających rozlew krwi do tych pozytywnych z różowymi łasicami susającymi wesoło po tęczowych chmurkach.
- Oppa! Martwiłam się, tak długo nie dzwoniłeś! Jak z mamą? – Radosny głos po drugiej stronie wlał do serca Taemina odrobinę ciepła, którego ostatnio nadzwyczaj mu brakowało. Kochał Soojung, nie chciał jej zranić, dlatego tak bał się tej rozmowy. Odwlekał ją, unikał za wszelką cenę. Teraz zrozumiał, jak głupi był, myśląc, że od niej ucieknie.
- Wszystko w porządku, przepraszam cię. Po szkole jeżdżę do mamy, a wiesz, że muszę jeszcze naukę ogarnąć. – Zaczął nerwowo drapać się po głowie. - Krystal, możemy się spotkać? – Wolał to szybko załatwić, bo jeszcze stchórzy w międzyczasie.
- Ym, jasne! Jutro jestem cały dzień wol…
- Dzisiaj Krystal. To musi być dzisiaj – powiedział pewniej. Dziewczyna westchnęła głęboko, po czym spokojnie wróciła do rozmowy.
- Przyjdź pod mój blok, za piętnaście minut zejdę. Zdążysz? Gdzie jesteś?
- Byłem u Kaia, zaraz będę. – Spojrzał na zegarek. Za nim się rozłączył, uśmiechnął się pod nosem. – Dziękuję – szepnął, po czym zakończył połączenie. 

- ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ -

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyświetlenia

○Postępy○

EHSS:
[rozdział 13] - 2%

♥~○~♥