sobota, 17 października 2015

Lost Love - One Shot / JongKey

- ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ -


Lost Love

Paring: JongKey
Charakterystyka i opis: Bo kochał. Bo kocha. Bo będzie kochać. Czy dla miłości zrobi się wszystko? Ile on jest wart, kiedy ukochanemu grozi ból i cierpienie. Ile będzie wart, gdy łzy wywoła osoba, przez którą dał się upokorzyć? Czy świat w końcu odkryje prawdę?
AutorLucy/Misiol

- ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ -


- NIENAWIDZĘ CIĘ! JESTEŚ NAJGORSZYM GNOJEM, JAKIEGO ZNAM! WIEDZIAŁEŚ! ZNAŁEŚ MNIE! MNIE I MOJE UCZUCIA! MOJE PIEPRZONE UCZUCIA! KIM JA DLA CIEBIE BYŁEM? PRZYJACIELEM? CHYBA NĘDZNYM CHODNIKIEM, O KTÓRY WYCIERAŁEŚ SWOJE USYFIONE BUCIORY! DLACZEGO MI TO ZROBIŁEŚ? W CZYM JA ZAWINIŁEM? AŻ TAK CIĘ BRZYDZIŁEM? AŻ TAK CI PRZESZKADZAŁEM? JA I MOJE SERCE BIJĄCE NA TWÓJ WIDOK?- Krzyczałem. Mój głos rozniósł się po całym apartamencie. Jonghyun patrzył na mnie niewzruszonym wzrokiem. Wyzywałem go, uderzyłem w policzek. Nic. Stał i patrzył na mnie zimnym wzrokiem. Przełknąłem ślinę, a na policzkach poczułem ciepłe strużki. – Dlaczego taki jesteś? Co się z tobą stało? Gdzie jest Jonghyun? Gdzie jest Dino? Oddaj go, słyszysz? ODDAWAJ MOJEGO JONGHYUNA! – Pięści raz po raz uderzały w klatkę piersiową starszego. Zranił mnie. Publicznie. Celowo. On by nigdy tak nie zrobił. Zawsze wolał sam ucierpieć niż ujrzeć mój smutek. Więc dlaczego dzisiaj sam postanowił mnie ośmieszyć i zniszczyć?
- Nigdy nie byłem twój. – Usłyszałem wyprany z emocji głos, a następnie ujrzałam puste oczy mojej miłości. Nieodwzajemnionej. Tej najboleśniejszej.
Opadłem z rozszerzonymi źrenicami na kolana. Nie miałem odwagi podnieść głowy. Nie chciałem znów ujrzeć tego ostrego spojrzenia. Nie wierzyłem, że Jonghyun tak mnie potraktuje. Już nic nie słyszałem. Nie chciałem. Choć wiedziałem, że reszta zespołu stawała w mojej obronie. Oni też nie rozumieli wokalisty. W jednej chwili stał się lodowaty niczym wiatr na biegunie północnym. Gdzie się podział jego uśmiech? Jego troska? Jego przyjaźń?
Poczułem czyjś dotyk na ramionach, a po chwili zostałem podniesiony. Przez łzy nie widziałem, gdzie i kto mnie prowadzi. Nie obchodziło mnie to. Straciłem wszystko. Honor, szacunek, karierę.
- Key, już go tu nie ma… Spokojnie… - Ciepły głos lidera wraz z jego ramionami oplotły moje osłabione ciało.
- Kibum… - Minho pogłaskał mnie po głowie, a Taemin patrzył na mnie ze smutkiem. – Powiedz nam prawdę. – Przełknąłem ślinę, a dwa potoki łez uporczywie spływały z moich oczu. Mimo, że widzieli ten film, chcą znać prawdę? Po co? Co to zmieni? Wytwórnia już zwolniła mnie i dyrektora. Odchodzę z zespołu. Odchodzę? Nie… Zostaję wyrzucony. Pozbawiony wszelkich nadziei na jakikolwiek powrót.
- Nie wierzę, że sam mu się oddałeś. Kochasz Jjonga. Odrzucałeś wszystkie dziewczyny, a uległeś dyrektorowi? To nie w twoim stylu. – Głos Onew był ciepły i pełny wiary w moją osobę. Wiary, która już mi nic nie da. Cały świat dowiedział się o moim koszmarze życia. W dodatku został kompletnie źle odebrany.
Dwa lata. Tyle trwały moje katorgi. Dwa lata byłem zmuszany do współżycia z głównym dyrektorem naszej wytwórni. Zmuszany w brutalny sposób, przed którym się długo nie ugiąłem. Gdy zauważył, że pięści nie odnoszą skutku, postanowił zaatakować psychikę. Śledził mnie. Każdy ruch, spojrzenie, gest. Szybko odkrył moją słabość.
Jonghyun.
Pamiętam, jak zastygłem wtedy w bezruchu. Śmiał się przerażająco, a w jego oczach świeciły się iskierki triumfu. Wygrał. Albo się oddam, albo zniszczy Jonghyuna. Zabierze mu wszystko. Wyłoży na wierzch wszelakie brudy, które dodatkowo ukoloryzuje. Moja miłość będzie musiała zniknąć.
Nic nie mówiłem. Stałem i oddychałem głęboko, patrząc w te bestialskie oczy. Nie wytrzymałem. Wraz z dotykiem jego gorzkich ust popłynęły moje słone łzy.
Nie pamiętam ile razy mnie zgwałcił. Pamiętam za to ból, który za każdym razem był większy. Nie tylko fizyczny, ale również psychiczny. Czułem się jak ścierwo. Szmata. Dziwka. Nie.. Źle mówię. Ja byłem dziwką. Przez dwa długie lata. Nikt nie zauważył. Nikt nie mógł mnie obronić. Choć modliłem się, błagałem świat, aby wreszcie ta bestia dała mi spokój. Miałem ponad dwadzieścia lat, a wciąż byłem słaby. Wolałem dać się upokorzyć niż widzieć cierpienia ukochanego. Byłem żałosny.
Gdybym wiedział, że Jonghyun to nagra. Gdybym wiedział, że udostępni bez żadnego słowa. Gdybym wiedział, że będzie chciał, abym zniknął… Nie… Nadal bym to dla niego zrobił. Bo jestem naiwnym, zakochanym dzieciakiem.
- Kibum… Spokojnie…. – Nawet nie zauważyłem, że mój płacz przerodził się w histerię i jęki bólu. Wyłem niczym rozżalony wilk po utracie swojej watahy. Onew opiekuńczo mną bujał. Nic to nie dało. Miałem w sobie za dużo smutku i bólu, który po tylu latach skumulował się i wybuchł. Nie chciałem stracić tego, co osiągnąłem. Wspaniałego zespołu, przyjaciół… Jonghyuna. Nie chciałem wyjeżdżać. Nie chciałem opuszczać Korei. Nie dali mi wyboru. Jutro zniknę z tego kontynentu.
            Zacząłem się pakować dopiero następnego dnia. Nie powiedziałem nikomu prawdy. Nie chciałem. Wstydziłem się jej. Brzydziłem. Zwłaszcza w tych podłych okolicznościach. Osoba, którą kochałem, dla której się poświeciłem, zniszczyła mnie. Bolało. To tak cholernie bolało. Niedługo skończą śledztwo. Dowiedzą się prawdy, naprostują sprawę, ale dla mnie będzie za późno. Już teraz jest. Było od samego początku.
            Miałem nocny lot do Ameryki. Stałem z dwoma walizkami przed miejscem, gdzie reszta nie mogła wejść. To tutaj musimy się pożegnać i zapomnieć o sobie. Zapomnieć, że byliśmy razem w zespole. Przełknąłem głośno ślinę i przygryzłem wargę. Nie chciałem znów płakać. Nie przy nich. Nie przy nim.
            Żegnali się ze mną czule. Nie żałowali słów, ciepłego dotyku, czy uśmiechu i zapewnień, że będą dzwonić. Każdy po kolei, każdy po dziesięć minut. Spędziliśmy razem tyle lat, a mamy tak mało czasu na rozstanie.
            On też tu był. Mimo, że nic nie mówił, był tu. Przyszła jego kolej. Spojrzał na mnie z niezrozumiałym dla mnie wzrokiem. Nie mogłem z niego nic odczytać. Żadnej konkretnej emocji. Było ich w nim za wiele. Nagle spojrzał w dół i zacisnął dłonie w pięści. Nie wytrzymałem. Rzuciłem się na niego i mocno przytuliłem. Zdezorientowany zrobił krok w tył, ale mnie nie odrzucił. Przymknąłem powieki, chcąc jak najwięcej zapamiętać. Jego kształt, ciepło, skórę, zapach. Każdy najmniejszy szczegół. Muszę mieć zapas na resztę mojego nędznego życia.
            - Dziękuję, że mogłem cię kochać – szepnąłem słabym głosem. – Dziękuję, że mogłem cię obronić. – Odsunąłem się od niego i uśmiechnąłem krzywo. Patrzył na mnie zdezorientowany, a ja jedynie chwyciłem walizkę i ruszyłem przed siebie.
            Musimy żyć dalej.


            Minęły cztery dni od wyjazdu Kibuma. Lśniący nie byli sobą. Żyli, ale wolniej. Żyli, ale bez żadnej energii i zapału. Jakby cały sens istnienia zespołu zniknął wraz z raperem.
Jonghyun trzymał się najgorzej. Mimo, że to on doprowadził do krytycznej sytuacji. Mimo, że impulsywnie opublikował nagranie. Został zraniony i okłamany przez Kibuma. Oddał się komuś innemu, więc on też go skrzywdzi. Jaka prosta była wtedy jego logika.
Siedzieli w czwórkę w salonie wpatrzeni w reklamy. Czekali na serwis informacyjny, choć tak naprawdę nie interesował ich w żadnym stopniu. Chcieli razem spędzić czas. Zabić go. Zapomnieć, że brakuje kogoś  na fotelu obok okna. Nie myśleć o tym. Skupić się na innej czynności.
- Wybiła dziewiętnasta! Zapraszamy na codzienne wydanie wiadomości! – Usłyszeli głos prezenterki. Konflikt w rządzie, afera nagraniowa, wypadek autobusu. Słuchali, tępo patrząc w ekran. – Na koniec zawitamy do świata muzycznego! Przez ostatni tydzień jeden z czołowych zespołów SM Entertaiment zmagał się ze sporym skandalem, dotyczącym nadzwyczaj bliskich stosunków niejakiego Key – obecnie byłego członka SHINee, a także dyrektora wytwórni. Pierwszego dnia, gdy ukazało się nagranie, nikt nie mógłby podejrzewać, jaka naprawdę czai się za nim historia. Jak udało nam się dowiedzieć, policja ustaliła, że Kim Kibum był zmuszany do współżycia seksualnego przez dwa ostatnie lata. Na początku był bity, jednak nie uległ tak łatwo. Wtedy zaczął się koszmar naszej byłej gwiazdy. Nie znamy szczegółów, ale wiemy, że oprawca groził zrujnowaniem kariery, a także prywatnego życia bardzo ważnej osoby w życiu ofiary, najprawdopodobniej jego dziewczyny. Gdy od kilku dni stawiano Kim Kibuma w złym świetle, tak teraz został wysunięty w stronę jasności. Wiemy jednak, że nawet takie informacje i niezależnie od wyników śledztwa były członek SHINee nie będzie miał szans na powrót…
Przestali słuchać. Teraz wszystko zrozumieli. Równocześnie spojrzeli w to samo miejsce, na tę samą osobę.
Jonghyun płakał. Płakał gorzkimi łzami, jak Kibum parę dni temu na tej samej kanapie. Teraz rozumiał ostatnie słowa swojej miłości.

Miłości, którą stracił na zawsze.

- ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ -

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyświetlenia

○Postępy○

EHSS:
[rozdział 13] - 2%

♥~○~♥