- ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ -
Paring: JongKey
Charakterystyka i opis: Bo kochał. Bo kocha. Bo będzie kochać. Czy dla miłości zrobi się wszystko? Ile on jest wart, kiedy ukochanemu grozi ból i cierpienie. Ile będzie wart, gdy łzy wywoła osoba, przez którą dał się upokorzyć? Czy świat w końcu odkryje prawdę?
Autor: Lucy/Misiol
- ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ -
- NIENAWIDZĘ CIĘ! JESTEŚ
NAJGORSZYM GNOJEM, JAKIEGO ZNAM! WIEDZIAŁEŚ! ZNAŁEŚ MNIE! MNIE I MOJE UCZUCIA!
MOJE PIEPRZONE UCZUCIA! KIM JA DLA CIEBIE BYŁEM? PRZYJACIELEM? CHYBA NĘDZNYM
CHODNIKIEM, O KTÓRY WYCIERAŁEŚ SWOJE USYFIONE BUCIORY! DLACZEGO MI TO ZROBIŁEŚ?
W CZYM JA ZAWINIŁEM? AŻ TAK CIĘ BRZYDZIŁEM? AŻ TAK CI PRZESZKADZAŁEM? JA I MOJE
SERCE BIJĄCE NA TWÓJ WIDOK?- Krzyczałem. Mój głos rozniósł się po całym
apartamencie. Jonghyun patrzył na mnie niewzruszonym wzrokiem. Wyzywałem go,
uderzyłem w policzek. Nic. Stał i patrzył na mnie zimnym wzrokiem. Przełknąłem
ślinę, a na policzkach poczułem ciepłe strużki. – Dlaczego taki jesteś? Co się
z tobą stało? Gdzie jest Jonghyun? Gdzie jest Dino? Oddaj go, słyszysz? ODDAWAJ
MOJEGO JONGHYUNA! – Pięści raz po raz uderzały w klatkę piersiową starszego.
Zranił mnie. Publicznie. Celowo. On by nigdy tak nie zrobił. Zawsze wolał sam
ucierpieć niż ujrzeć mój smutek. Więc dlaczego dzisiaj sam postanowił mnie
ośmieszyć i zniszczyć?
- Nigdy nie byłem twój. –
Usłyszałem wyprany z emocji głos, a następnie ujrzałam puste oczy mojej
miłości. Nieodwzajemnionej. Tej najboleśniejszej.
Opadłem z rozszerzonymi źrenicami
na kolana. Nie miałem odwagi podnieść głowy. Nie chciałem znów ujrzeć tego
ostrego spojrzenia. Nie wierzyłem, że Jonghyun tak mnie potraktuje. Już nic nie
słyszałem. Nie chciałem. Choć wiedziałem, że reszta zespołu stawała w mojej
obronie. Oni też nie rozumieli wokalisty. W jednej chwili stał się lodowaty
niczym wiatr na biegunie północnym. Gdzie się podział jego uśmiech? Jego
troska? Jego przyjaźń?
Poczułem czyjś dotyk na
ramionach, a po chwili zostałem podniesiony. Przez łzy nie widziałem, gdzie i
kto mnie prowadzi. Nie obchodziło mnie to. Straciłem wszystko. Honor, szacunek,
karierę.
- Key, już go tu nie ma… Spokojnie…
- Ciepły głos lidera wraz z jego ramionami oplotły moje osłabione ciało.
- Kibum… - Minho pogłaskał mnie
po głowie, a Taemin patrzył na mnie ze smutkiem. – Powiedz nam prawdę. –
Przełknąłem ślinę, a dwa potoki łez uporczywie spływały z moich oczu. Mimo, że
widzieli ten film, chcą znać prawdę? Po co? Co to zmieni? Wytwórnia już
zwolniła mnie i dyrektora. Odchodzę z zespołu. Odchodzę? Nie… Zostaję
wyrzucony. Pozbawiony wszelkich nadziei na jakikolwiek powrót.
- Nie wierzę, że sam mu się
oddałeś. Kochasz Jjonga. Odrzucałeś wszystkie dziewczyny, a uległeś
dyrektorowi? To nie w twoim stylu. – Głos Onew był ciepły i pełny wiary w moją
osobę. Wiary, która już mi nic nie da. Cały świat dowiedział się o moim
koszmarze życia. W dodatku został kompletnie źle odebrany.
Dwa lata. Tyle trwały moje
katorgi. Dwa lata byłem zmuszany do współżycia z głównym dyrektorem naszej
wytwórni. Zmuszany w brutalny sposób, przed którym się długo nie ugiąłem. Gdy
zauważył, że pięści nie odnoszą skutku, postanowił zaatakować psychikę. Śledził
mnie. Każdy ruch, spojrzenie, gest. Szybko odkrył moją słabość.
Jonghyun.
Pamiętam, jak zastygłem wtedy w
bezruchu. Śmiał się przerażająco, a w jego oczach świeciły się iskierki
triumfu. Wygrał. Albo się oddam, albo zniszczy Jonghyuna. Zabierze mu wszystko.
Wyłoży na wierzch wszelakie brudy, które dodatkowo ukoloryzuje. Moja miłość
będzie musiała zniknąć.
Nic nie mówiłem. Stałem i
oddychałem głęboko, patrząc w te bestialskie oczy. Nie wytrzymałem. Wraz z
dotykiem jego gorzkich ust popłynęły moje słone łzy.
Nie pamiętam ile razy mnie
zgwałcił. Pamiętam za to ból, który za każdym razem był większy. Nie tylko
fizyczny, ale również psychiczny. Czułem się jak ścierwo. Szmata. Dziwka. Nie..
Źle mówię. Ja byłem dziwką. Przez dwa długie lata. Nikt nie zauważył. Nikt nie
mógł mnie obronić. Choć modliłem się, błagałem świat, aby wreszcie ta bestia
dała mi spokój. Miałem ponad dwadzieścia lat, a wciąż byłem słaby. Wolałem dać
się upokorzyć niż widzieć cierpienia ukochanego. Byłem żałosny.
Gdybym wiedział, że Jonghyun to nagra.
Gdybym wiedział, że udostępni bez żadnego słowa. Gdybym wiedział, że będzie
chciał, abym zniknął… Nie… Nadal bym to dla niego zrobił. Bo jestem naiwnym,
zakochanym dzieciakiem.
- Kibum… Spokojnie…. – Nawet nie
zauważyłem, że mój płacz przerodził się w histerię i jęki bólu. Wyłem niczym
rozżalony wilk po utracie swojej watahy. Onew opiekuńczo mną bujał. Nic to nie
dało. Miałem w sobie za dużo smutku i bólu, który po tylu latach skumulował się
i wybuchł. Nie chciałem stracić tego, co osiągnąłem. Wspaniałego zespołu,
przyjaciół… Jonghyuna. Nie chciałem wyjeżdżać. Nie chciałem opuszczać Korei.
Nie dali mi wyboru. Jutro zniknę z tego kontynentu.
Zacząłem
się pakować dopiero następnego dnia. Nie powiedziałem nikomu prawdy. Nie
chciałem. Wstydziłem się jej. Brzydziłem. Zwłaszcza w tych podłych
okolicznościach. Osoba, którą kochałem, dla której się poświeciłem, zniszczyła
mnie. Bolało. To tak cholernie bolało. Niedługo skończą śledztwo. Dowiedzą się
prawdy, naprostują sprawę, ale dla mnie będzie za późno. Już teraz jest. Było
od samego początku.
Miałem
nocny lot do Ameryki. Stałem z dwoma walizkami przed miejscem, gdzie reszta nie
mogła wejść. To tutaj musimy się pożegnać i zapomnieć o sobie. Zapomnieć, że
byliśmy razem w zespole. Przełknąłem głośno ślinę i przygryzłem wargę. Nie
chciałem znów płakać. Nie przy nich. Nie przy nim.
Żegnali
się ze mną czule. Nie żałowali słów, ciepłego dotyku, czy uśmiechu i zapewnień,
że będą dzwonić. Każdy po kolei, każdy po dziesięć minut. Spędziliśmy razem
tyle lat, a mamy tak mało czasu na rozstanie.
On
też tu był. Mimo, że nic nie mówił, był tu. Przyszła jego kolej. Spojrzał na
mnie z niezrozumiałym dla mnie wzrokiem. Nie mogłem z niego nic odczytać.
Żadnej konkretnej emocji. Było ich w nim za wiele. Nagle spojrzał w dół i
zacisnął dłonie w pięści. Nie wytrzymałem. Rzuciłem się na niego i mocno
przytuliłem. Zdezorientowany zrobił krok w tył, ale mnie nie odrzucił.
Przymknąłem powieki, chcąc jak najwięcej zapamiętać. Jego kształt, ciepło,
skórę, zapach. Każdy najmniejszy szczegół. Muszę mieć zapas na resztę mojego nędznego
życia.
-
Dziękuję, że mogłem cię kochać – szepnąłem słabym głosem. – Dziękuję, że mogłem
cię obronić. – Odsunąłem się od niego i uśmiechnąłem krzywo. Patrzył na mnie
zdezorientowany, a ja jedynie chwyciłem walizkę i ruszyłem przed siebie.
Musimy
żyć dalej.
Minęły
cztery dni od wyjazdu Kibuma. Lśniący nie byli sobą. Żyli, ale wolniej. Żyli,
ale bez żadnej energii i zapału. Jakby cały sens istnienia zespołu zniknął wraz
z raperem.
Jonghyun trzymał się najgorzej.
Mimo, że to on doprowadził do krytycznej sytuacji. Mimo, że impulsywnie
opublikował nagranie. Został zraniony i okłamany przez Kibuma. Oddał się komuś
innemu, więc on też go skrzywdzi. Jaka prosta była wtedy jego logika.
Siedzieli w czwórkę w salonie
wpatrzeni w reklamy. Czekali na serwis informacyjny, choć tak naprawdę nie
interesował ich w żadnym stopniu. Chcieli razem spędzić czas. Zabić go.
Zapomnieć, że brakuje kogoś na fotelu
obok okna. Nie myśleć o tym. Skupić się na innej czynności.
- Wybiła dziewiętnasta! Zapraszamy
na codzienne wydanie wiadomości! – Usłyszeli głos prezenterki. Konflikt w
rządzie, afera nagraniowa, wypadek autobusu. Słuchali, tępo patrząc w ekran. –
Na koniec zawitamy do świata muzycznego! Przez ostatni tydzień jeden z
czołowych zespołów SM Entertaiment zmagał się ze sporym skandalem, dotyczącym
nadzwyczaj bliskich stosunków niejakiego Key – obecnie byłego członka SHINee, a
także dyrektora wytwórni. Pierwszego dnia, gdy ukazało się nagranie, nikt nie
mógłby podejrzewać, jaka naprawdę czai się za nim historia. Jak udało nam się
dowiedzieć, policja ustaliła, że Kim Kibum był zmuszany do współżycia
seksualnego przez dwa ostatnie lata. Na początku był bity, jednak nie uległ tak
łatwo. Wtedy zaczął się koszmar naszej byłej gwiazdy. Nie znamy szczegółów, ale
wiemy, że oprawca groził zrujnowaniem kariery, a także prywatnego życia bardzo
ważnej osoby w życiu ofiary, najprawdopodobniej jego dziewczyny. Gdy od kilku
dni stawiano Kim Kibuma w złym świetle, tak teraz został wysunięty w stronę
jasności. Wiemy jednak, że nawet takie informacje i niezależnie od wyników
śledztwa były członek SHINee nie będzie miał szans na powrót…
Przestali słuchać. Teraz wszystko
zrozumieli. Równocześnie spojrzeli w to samo miejsce, na tę samą osobę.
Jonghyun płakał. Płakał gorzkimi
łzami, jak Kibum parę dni temu na tej samej kanapie. Teraz rozumiał ostatnie
słowa swojej miłości.
Miłości, którą stracił na zawsze.
- ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ -

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz