- ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ -
- ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ -
- Czy ty zawsze na zakupy bierzesz taką
gwardię? – Taemin spytał się, unosząc jedną z brwi. Spodziewał się jedynie Key,
a tymczasem Diva sprowadziła wszystkich – Żabę, Gada i Kurczakoholika. – Nie
wiem, czy chcę się z wami pokazać publicznie.
- E! Jesteś strasznie wredny! – oburzył się
Onew.
- Raczej szczery. Prawda boli, sorry. –
Najmłodszy uśmiechnął się chytrze.
- A mogłem mu coś wczoraj zrobić, ale nie!
Trzeba było mnie powstrzymać! – Jonghyun prychnął.
- Ma to po mamie – skomentował Kibum.
- Skąd ty znasz jego mamę? – Zdziwił się
Minho.
- Jak to skąd? Ja nią jestem. Prawda
Taeminnie? Moje małe puci, puci! – Złapał młodszego za policzki i delikatnie go
za nie wytarmosił. Lee oburzył się i lekko zaczerwienił, na co reszta wybuchła
gromki śmiechem.
- Pf… Właśnie dlatego się was boję. Jesteście
nienormalni!
- Przesadzasz mogło być gorzej. – Jinki
uspokoił się jako pierwszy. – To co idziemy?
- Jasne, chcę zobaczyć wybrankę Taemina. –
Minho mrugnął do najmłodszego.
- Key! To dlatego ich zaciągnąłeś!
- Nikogo nie ciągnąłem, po prostu wspomniałem
coś o spotkaniu z twoją dziewczyną.
- Na jedno wychodzi! Ugh! Powiedzcie mi
chociaż, jak nazywa się to centrum.
- Port Seul, już jej napisałem. – Kibum
uśmiechnął się dumnie.
- Jak?! Gdzie mój tele… KEY! – Taemin wyrwał
urządzenie z ręki przyjaciela. – Ja tu nie wytrzymam, chcę do domu.
- Młody, to dopiero początek…
- Zginę tutaj, zginę…
Taemin był przekonany, że na miejsce dojadą
autobusem. Jakie było jego zdziwienie, kiedy okazało się, ze Onew ma swojego
własnego szofera, który już czekał na nich na szkolnym parkingu.
Droga nie trwała długo. I bardzo dobrze, bo
zwierzyńcowi zaczęła palma uderzać do głów.
Taemin wysiadł jako pierwszy. To, co
zobaczył, przerosło jego najśmielsze oczekiwania. Tak nowoczesnego budynku z
tak wymyślnymi ozdobami i światełkami jeszcze nie widział. Z jego ust wydobyło
się ciche „wow”. Chciał odwrócić się do reszty i wyrazić swój zachwyt, ale coś,
a raczej ktoś mu przeszkodził.
- Minnie! – Czarnowłosa rzuciła się na Lee i
mocno przytuliła. – Przepraszam cię, naprawdę przepraszam! Nie powinnam się tak
złościć. Bolało, jak uderzyłam? Masz siniaka? – Krystal już sięgała do koszuli
swojego chłopaka, aby zobaczyć, czy narobiła jakichkolwiek szkód na jego ciele.
Taemin speszony i lekko zawstydzony złapał za jej dłonie, po czym delikatnie
odsunął je od swojego ubrania.
- Krystal, nic mi nie jest. W dodatku oni tu
stoją… - Ruchem głowy wskazał na swoich znajomych, którzy teraz uśmiechali się
jak głupi.
- Hejka! Jestem Jung Soojung albo Krystal,
jak kto woli, dziewczyna Teasia! – Uśmiechnęła się ciepło i wyciągnęła rękę.
- No, no… Młody ma gust… - Minho złapał dłoń
dziewczyny i uścisnął ja lekko. – Minho, ale możesz mi mówić…
- Żabol.
- Key!
- No co? Tak nas mały przedstawił, nie
pamiętasz? Jam to Diva zacna wać pani! – Kibum ukłonił się w wyjątkowo dostojnym
stylu. Krystal zaśmiała się serdecznie. Po chwili zwróciła wzrok na pozostałą
dwójkę.
- Jestem Lee Jinki, ale mów mi Onew.
- Onew? Skąd to się wzięło?
- Oni sobie coś ubzdurali, że jestem miękki,
gładki i gąbczasty, ich pytaj. – Brunet wskazał palcem na swoich przyjaciół.
- Kim Jonghyun, miło poznać. – Ostatni z
chłopców skinął lekko głową uśmiechając się ciepło.
- No, to teraz idźcie w swoją stronę! – Taemin
złapał nadgarstek Soojung i już chciał ruszyć przed siebie, ale niestety ktoś
chwycił jego ramię.
- E, młody nie szarogęś się tu tak. Nic za
darmo nie ma! Kto cię tu podwiózł, hę? – Młodszy Kim założył ręce na piersi i
zaczął lekko tupać stopą.
- Już bez przesady Key, daj mu się nacieszyć
kobitą – rzucił Jonghyun.
- A gdzie tam! Jeśli myślicie, że pozwolę wam
odejść bez ujrzenia słodkiego całusa na zgodę, to się grubo mylicie! – W ich
stronę zaczęło patrzeć coraz więcej ludzi. Taemin niespokojnie rozglądał się po
gapiach, kiwał głową w ich stronę, mrucząc „przepraszam”.
- Właśnie dlatego bałem się z wami iść –
mruknął pod nosem.
- Chodź już Kibum, napatrzysz się później.
- Nie! Nigdzie nie idę! – Cała trójka zaczęła
odciągać Divę o młodych zakochanych. – Ja tego tak nie zostawię! Słyszycie
mnie? Lee Taemin, ja tu wrócę! ZOSTAWCIE MNIE ALBO POURYWAM WAM TE MAŁE JAJA,
USMAŻĘ NA OLEJU ROŚLINNYM I DAM DZIKIM ŚWINIĄ NA POŻARCIE! PODŁE KANALIE, JA
WAM…
Na szczęście słowa Key były coraz cięższe do
zrozumienia z powodu rosnącego między nimi dystansu. Taemin odetchnął głęboko i
odwrócił się w stronę swojej dziewczyny, która była cała czerwona i jakby…
Dusiła się?
- Krystal, w porządku? Coś ci jest? Nie
możesz oddychać? Poszukać ko… CZEMU SIĘ ŚMIEJESZ?
- Oni… Są… Niesamowici… - Dziewczyna ledwo
wykrztusiła z siebie między salwami śmiechu. – Skąd ty ich wytrzasnąłeś? –
spytała, ocierając łzę z oka.
- Wrzuć do kotła dorodną żabę, skórę
dinozaura, spieczonego kurczaka, kosz najnowszej kolekcji ubrań, dolej wiadro
kretynizmu, dorzuć szczyptę logiki i gotowe! Czwórka idiotów na twe rozkazy!
- Przesadzasz. Po prostu są oryginalni i
jedyni w swoim rodzaju.
- Ale to nie stoi na przeszkodzie, aby nazwać
ich nienormalnymi.
- I tak ich lubisz.
- Ech?
- Przyznaj się, lubisz ich właśnie dlatego,
że są sobą.
- A phi… - Taemin złapał dłoń dziewczyny i
uśmiechnął się chytrze. – Ale całusem później nie pogardzę.
- Dostaniesz w swoim czasie!
- A phi… Tkwię tu samotny, utęskniony za moją
wspaniałą dziewczyną, która ignoruje moje telefony! Usycham z bólu i braku
miłości, a ty jesteś taka okrutna…
- Bla, bla! Gadanie. – Soojung puściła dłoń
Lee, a zamiast tego wtuliła się w jego ramię. – Zastanawiałeś się jak mnie
przemycisz do akademika?
- Nie miałem czasu na obmyślenie
jakiegokolwiek planu!
- To dobrze, bo ja mam pomysł.
- Aż boję się spytać jaki.
- Po prostu z tobą wejdę.
Taemina wryło w podłogę centrum.
- Oszalałaś? Może cię żaden z opiekunów nie
zauważy, ale niejeden z uczniów poleci nakablować, że nie wyszłaś na noc.
- Bez przesady. Obczaimy jakąś bezpieczną
drogę. Założę się, że pan Diva i jego załoga znają niejedną ścieżynę.
- Co się z tobą stało, co? Gdzie moja
niewinna Soojung?
- Została pożarta przez niegrzeczną Krystal,
miau. – Taemin parsknął śmiechem, gdy dziewczyna zaczęła udawać rasową kotkę.
Weszli praktycznie do każdego ze sklepów, ale
oczywiście w żadnym z nich nic nie zakupili. Dopiero w trzech ostatnich kilka
rzeczy zwróciło uwagę Krystal.
- Czerwona czy niebieska? – Dziewczyna
trzymała dwa wieszaki z bluzkami i na przemian przykładała je do siebie.
- Niebieska. – Taemin odpowiedział szybko
zmęczony ciągłym chodzeniem bez celu.
- Tak myślisz? Ten raz ci zaufam.
- Och, dziękuję za łaskę.
- Minnie… Już nie będę cię ciągać. Idę do
kasy i skoczymy na jakieś ciacho, co? – Jung czuła się winna.
- Kup, co potrzebujesz, po to tu przyjechaliśmy.
Dwa sklepy w tę czy w tamtą mi różnicy nie zrobią, a ty przynajmniej będziesz
szczęśliwa.
- Teaś…
- Leć do kasy i nie gadaj więcej. – Pogonił
ją chłopak z uśmiechem na twarzy.
Taemin szybko pożałował swoich słów, gdy
Krystal zaczęła znowu wchodzić do sklepów, w których poprzednio nic jej się nie
podobało. Ku zdziwieniu Lee liczba toreb szybko rosła, a dziewczyna wciąż
wynajdowała nowe bluzki do przymierzenia.
- No, to chyba tyle. Powinno starczyć. –
Krystal podparła się pod boki i zaczęła rozglądać się po holu centrum.
- Powinno? Kobieto, mogłabyś ubrać połowę
szkoły!
- Przesadzasz! Patrz, tam jest kawiarenka.
Kupimy dobre ciasteczko i od razu będzie ci lepiej. – Dziewczyna pociągnęła go
w wybranym przez siebie kierunku.
Już po chwili siedzieli przy jednym z
niewielkich stoliczków, popijając cappuccino i zajadając przepyszny torcik
czekoladowy.
- Taeminnie… - zaczęła Krystal
- Mhm? – Chłopak nie był wstanie nic więcej powiedzieć,
bo właśnie delektował się gorącą kawą.
- Zagramy w kamień-papier-nożyce?
- Jasne, ale czemu wyczuwam jakiś haczyk?
- Powiedzmy… że przegrany spełni jedno
życzenie zwycięscy.
- Aż taka jesteś pewna siebie?
- A żebyś wiedział! Wyciągaj łapę!
- No, już, już… - Taemin posłusznie wystawił
rękę.
- Na trzy… Raz, dwa, trzy! TAK! WYGRAŁAM! –
Dziewczyna niemal nie spadła z krzesła z radości.
- Uważaj, bo sobie jeszcze krzywdę zrobisz –
powiedział brunet uśmiechając się lekko na widok tak ucieszonej Soojung. – No,
to co mam zrobić?
Dziewczyna momentalnie spoważniała, a jej
policzki nabrały odcieniu delikatnego różu.
- Pocałuj mnie – powiedziała cicho..
- Ech?
- Pocałuj mnie – powtórzyła pewniej.
- Ale tak tu? Wiesz, że nie lubię publiki. W
dodatku widziałem masę osób z mojej szkoły.
- Właśnie dlatego jeszcze bardziej chcę, abyś
to zrobił.
- Krystal…
- Nieważne, zapomnij o tym. – Czarnowłosa
chwyciła za torby, po czym ruszyła przed siebie.
- Krystal! – Krzyki chłopaka nie działały.
Przygryzł wargę, nie będąc pewnym, co ma zrobić. W końcu westchnął ciężko i
pobiegł za dziewczyną. – Krystal, czekaj! – Chwycił ją za rękę i odwrócił w
swoją stronę.
- Zostaw mnie. Wiedziałam, że to zły pomysł
tu przyjeżdżać. Wstydziłeś się mnie tam, to jak ja w ogóle mogłam pomyśleć o
Seulu?
- Soojung, nigdy się ciebie nie wstydziłem.
- Naprawdę? Jakoś nie zauważyłam. Trzymanie
za rękę czy przytulanie były dla ciebie problemem, a o pocałunku to ja mogę
sobie marzyć! Zrozum, że chcę mieć pewność, że jesteś mój, że uważasz mnie za
odpowiednią, że spełniam twoje wymagania, że mnie kochasz. Boję się, że nie
jestem wystarczająca dla ciebie.
- Soojung…
- Zapomnij. Nic się nie stało. Powinnam już
się do tego przyzwyczaić. – Dziewczyna spojrzała na niego smutno, ale po chwili
uśmiechnęła się. – Trzymaj torby. Szukamy chłopaków i się zbieramy. Późno się
zrobiło, nie wiem, czy zdążymy do twojej mamy. Może pójdziemy jutro rano przed
moim wyjazdem?
Taemin ją podziwiał. Była zraniona, ale
zamiast kontynuować temat, sprawnie go zmieniła. Wiedział, że tak naprawdę
dziewczyna wewnątrz płacze. Nie chciał jej zawieść, zawsze starał się jej
pokazać, że jest najlepsza, jedyna. Czemu ona tego nie widziała? Czy jego
zachowanie spowodowały u niej aż takie wątpliwości?
- Tak chyba będzie najlepiej. Poczekaj,
zadzwonię do chłopaków. – Taemin wyjął telefon i szybko wykręcił numer. Nie
musiał długo czekać, aż Onew odbierze. – Gdzie jesteście?
- Koło kawiarenki, idziemy w stronę wyjścia.
O, czekaj! Widzę was! – Lee odwrócił się i zobaczył czwórkę swoich znajomych.
Jedynie Minho tachał ze sobą kilka dużych toreb, które najprawdopodobniej były
własnością jego chłopaka.
- Wszystko kupione? – spytała Krystal.
- Do Key to pytanie. Wątpię, żeby był
zadowolony. – Minho sugestywnie spojrzał na pakunki Kibuma.
- No już nie przesadzaj. Lubię zakupy. – Key
nadął się lekko.
Skierowali się w stronę wyjścia, a następnie
do czekającego na parkingu vana. Mimo rozmowy między całą szóstką, wyczuwało
się dziwną atmosferę w powietrzu. Wydawało się, że jeden zły ruch i wulkan
wybuchnie, rozpętując ogromny chaos.
Szli właśnie przez dziedziniec szkoły, kiedy
starszy blondyn nie wytrzymał.
- Wkurzacie mnie! Co się między wami stało,
hm? – Jonghyun nie dał rady i wreszcie wyrzucił z siebie nurtujące wszystkich
pytanie. – Czekałem w samochodzie, ale nie! Tylko milczycie!
- Też mnie to zastanawiało. Pokłóciliście
się? – dorzucił Jinki.
- Nic się nie stało, przyzwyczaiłam się. W
końcu nie jestem odpowiednia. – Krystal uśmiechnęła się złośliwie.
- Soojung, przestań wymyślać. – Taemin już
się niecierpliwił. Musi znowu odstawiać scenę? Jeszcze na szkolnym dziedzińcu
przy tych wszystkich uczniach?
- A nie jest tak? Po co ja tu w ogóle
przyszłam? Pewnie brzydzisz się przebywać ze mną w jednym pomieszczeniu. Cześć
wam! – Dziewczyna odwróciła się szybko i ruszyła w stronę bramy.
- Zaraz nie wytrzymam… - Taemin odetchnął
głęboko. Po chwili rzucił torby na chodnik, a sam pobiegł za Krystal. Złapał ją
za rękę i odwrócił w swoją stronę.
- Zosta… - Nic więcej nie wyszło z ust
czarnowłosej. Zszokowana mrugała powiekami, nie mogąc uwierzyć, że to się
dzieje naprawdę. Uniosła lekko kąciki ust do góry i przymknęła oczy.
Taemin ją pocałował przy wszystkich jego
znajomych. On naprawdę ją całował mimo swojego zakłopotania i to nie był
zwyczajny cmok! Takie pocałunki pamięta się na całe życie, zwłaszcza, gdy były
one rzadkie w ich związku.
Chłopak oddalił lekko swoją twarz, by po
chwili ukryć ją w ramieniu Krystal. Nie chciał, aby widziała, jak bardzo jest
zawstydzony i czerwony na policzkach.
- Nigdy się ciebie nie wstydziłem. Nigdy –
powiedział cicho.
- Taemin…
- To nie jest takie łatwe. Jestem tchórzem,
jeśli chodzi o takie sprawy – dodał, powoli unosząc głowę. Wreszcie Soojung mogła
na niego spojrzeć. Wyglądał tak uroczo, kiedy był zawstydzony. – Życzenie
spełnione.
- Ekhem… Nie chcę przerywać chwili, ale macie
dość sporą widownię… - Jonghyun odchrząknął niepewnie. Para zakochanych szybko
rozejrzała się dookoła. Większość osób na dziedzińcu właśnie skupiała na nich
uwagę, szeptając coś między sobą. Pewne dziewczyny chyba robiły im zdjęcia, bo
nadal trzymały komórkę w odpowiedniej pozycji.
- Nie mam już życia w tej szkole. – Taemin
zakrył się ręką i ruszył w stronę pozostawionych toreb. Niemal natychmiastowa
przy jego boku pojawiła się Krystal, która automatycznie chwyciła jego dłoń.
- Masz za to mnie. – Uśmiechnęła się ciepło.
Teraz już nie miała żadnych wątpliwości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz