niedziela, 15 listopada 2015

EHSS - Rozdział 6

- ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ -

- Czy ty zawsze na zakupy bierzesz taką gwardię? – Taemin spytał się, unosząc jedną z brwi. Spodziewał się jedynie Key, a tymczasem Diva sprowadziła wszystkich – Żabę, Gada i Kurczakoholika. – Nie wiem, czy chcę się z wami pokazać publicznie.
- E! Jesteś strasznie wredny! – oburzył się Onew.
- Raczej szczery. Prawda boli, sorry. – Najmłodszy uśmiechnął się chytrze.
- A mogłem mu coś wczoraj zrobić, ale nie! Trzeba było mnie powstrzymać! – Jonghyun prychnął.
- Ma to po mamie – skomentował Kibum.
- Skąd ty znasz jego mamę? – Zdziwił się Minho.
- Jak to skąd? Ja nią jestem. Prawda Taeminnie? Moje małe puci, puci! – Złapał młodszego za policzki i delikatnie go za nie wytarmosił. Lee oburzył się i lekko zaczerwienił, na co reszta wybuchła gromki śmiechem.
- Pf… Właśnie dlatego się was boję. Jesteście nienormalni!
- Przesadzasz mogło być gorzej. – Jinki uspokoił się jako pierwszy. – To co idziemy?
- Jasne, chcę zobaczyć wybrankę Taemina. – Minho mrugnął do najmłodszego.
- Key! To dlatego ich zaciągnąłeś!
- Nikogo nie ciągnąłem, po prostu wspomniałem coś o spotkaniu z twoją dziewczyną.
- Na jedno wychodzi! Ugh! Powiedzcie mi chociaż, jak nazywa się to centrum.
- Port Seul, już jej napisałem. – Kibum uśmiechnął się dumnie.
- Jak?! Gdzie mój tele… KEY! – Taemin wyrwał urządzenie z ręki przyjaciela. – Ja tu nie wytrzymam, chcę do domu.
- Młody, to dopiero początek…
- Zginę tutaj, zginę…

Taemin był przekonany, że na miejsce dojadą autobusem. Jakie było jego zdziwienie, kiedy okazało się, ze Onew ma swojego własnego szofera, który już czekał na nich na szkolnym parkingu.
Droga nie trwała długo. I bardzo dobrze, bo zwierzyńcowi zaczęła palma uderzać do głów.
Taemin wysiadł jako pierwszy. To, co zobaczył, przerosło jego najśmielsze oczekiwania. Tak nowoczesnego budynku z tak wymyślnymi ozdobami i światełkami jeszcze nie widział. Z jego ust wydobyło się ciche „wow”. Chciał odwrócić się do reszty i wyrazić swój zachwyt, ale coś, a raczej ktoś mu przeszkodził.
- Minnie! – Czarnowłosa rzuciła się na Lee i mocno przytuliła. – Przepraszam cię, naprawdę przepraszam! Nie powinnam się tak złościć. Bolało, jak uderzyłam? Masz siniaka? – Krystal już sięgała do koszuli swojego chłopaka, aby zobaczyć, czy narobiła jakichkolwiek szkód na jego ciele. Taemin speszony i lekko zawstydzony złapał za jej dłonie, po czym delikatnie odsunął je od swojego ubrania.
- Krystal, nic mi nie jest. W dodatku oni tu stoją… - Ruchem głowy wskazał na swoich znajomych, którzy teraz uśmiechali się jak głupi.
- Hejka! Jestem Jung Soojung albo Krystal, jak kto woli, dziewczyna Teasia! – Uśmiechnęła się ciepło i wyciągnęła rękę.
- No, no… Młody ma gust… - Minho złapał dłoń dziewczyny i uścisnął ja lekko. – Minho, ale możesz mi mówić…
- Żabol.
- Key!
- No co? Tak nas mały przedstawił, nie pamiętasz? Jam to Diva zacna wać pani! – Kibum ukłonił się w wyjątkowo dostojnym stylu. Krystal zaśmiała się serdecznie. Po chwili zwróciła wzrok na pozostałą dwójkę.
- Jestem Lee Jinki, ale mów mi Onew.
- Onew? Skąd to się wzięło?
- Oni sobie coś ubzdurali, że jestem miękki, gładki i gąbczasty, ich pytaj. – Brunet wskazał palcem na swoich przyjaciół.
- Kim Jonghyun, miło poznać. – Ostatni z chłopców skinął lekko głową uśmiechając się ciepło.
- No, to teraz idźcie w swoją stronę! – Taemin złapał nadgarstek Soojung i już chciał ruszyć przed siebie, ale niestety ktoś chwycił jego ramię.
- E, młody nie szarogęś się tu tak. Nic za darmo nie ma! Kto cię tu podwiózł, hę? – Młodszy Kim założył ręce na piersi i zaczął lekko tupać stopą.
- Już bez przesady Key, daj mu się nacieszyć kobitą – rzucił Jonghyun.
- A gdzie tam! Jeśli myślicie, że pozwolę wam odejść bez ujrzenia słodkiego całusa na zgodę, to się grubo mylicie! – W ich stronę zaczęło patrzeć coraz więcej ludzi. Taemin niespokojnie rozglądał się po gapiach, kiwał głową w ich stronę, mrucząc „przepraszam”.
- Właśnie dlatego bałem się z wami iść – mruknął pod nosem.
- Chodź już Kibum, napatrzysz się później.
- Nie! Nigdzie nie idę! – Cała trójka zaczęła odciągać Divę o młodych zakochanych. – Ja tego tak nie zostawię! Słyszycie mnie? Lee Taemin, ja tu wrócę! ZOSTAWCIE MNIE ALBO POURYWAM WAM TE MAŁE JAJA, USMAŻĘ NA OLEJU ROŚLINNYM I DAM DZIKIM ŚWINIĄ NA POŻARCIE! PODŁE KANALIE, JA WAM…
Na szczęście słowa Key były coraz cięższe do zrozumienia z powodu rosnącego między nimi dystansu. Taemin odetchnął głęboko i odwrócił się w stronę swojej dziewczyny, która była cała czerwona i jakby… Dusiła się?
- Krystal, w porządku? Coś ci jest? Nie możesz oddychać? Poszukać ko… CZEMU SIĘ ŚMIEJESZ?
- Oni… Są… Niesamowici… - Dziewczyna ledwo wykrztusiła z siebie między salwami śmiechu. – Skąd ty ich wytrzasnąłeś? – spytała, ocierając łzę z oka.
- Wrzuć do kotła dorodną żabę, skórę dinozaura, spieczonego kurczaka, kosz najnowszej kolekcji ubrań, dolej wiadro kretynizmu, dorzuć szczyptę logiki i gotowe! Czwórka idiotów na twe rozkazy!
- Przesadzasz. Po prostu są oryginalni i jedyni w swoim rodzaju.
- Ale to nie stoi na przeszkodzie, aby nazwać ich nienormalnymi.
- I tak ich lubisz.
- Ech?
- Przyznaj się, lubisz ich właśnie dlatego, że są sobą.
- A phi… - Taemin złapał dłoń dziewczyny i uśmiechnął się chytrze. – Ale całusem później nie pogardzę.
- Dostaniesz w swoim czasie!
- A phi… Tkwię tu samotny, utęskniony za moją wspaniałą dziewczyną, która ignoruje moje telefony! Usycham z bólu i braku miłości, a ty jesteś taka okrutna…
- Bla, bla! Gadanie. – Soojung puściła dłoń Lee, a zamiast tego wtuliła się w jego ramię. – Zastanawiałeś się jak mnie przemycisz do akademika?
- Nie miałem czasu na obmyślenie jakiegokolwiek planu!
- To dobrze, bo ja mam pomysł.
- Aż boję się spytać jaki.
- Po prostu z tobą wejdę.
Taemina wryło w podłogę centrum.
- Oszalałaś? Może cię żaden z opiekunów nie zauważy, ale niejeden z uczniów poleci nakablować, że nie wyszłaś na noc.
- Bez przesady. Obczaimy jakąś bezpieczną drogę. Założę się, że pan Diva i jego załoga znają niejedną ścieżynę.
- Co się z tobą stało, co? Gdzie moja niewinna Soojung?
- Została pożarta przez niegrzeczną Krystal, miau. – Taemin parsknął śmiechem, gdy dziewczyna zaczęła udawać rasową kotkę.
Weszli praktycznie do każdego ze sklepów, ale oczywiście w żadnym z nich nic nie zakupili. Dopiero w trzech ostatnich kilka rzeczy zwróciło uwagę Krystal.
- Czerwona czy niebieska? – Dziewczyna trzymała dwa wieszaki z bluzkami i na przemian przykładała je do siebie.
- Niebieska. – Taemin odpowiedział szybko zmęczony ciągłym chodzeniem bez celu.
- Tak myślisz? Ten raz ci zaufam.
- Och, dziękuję za łaskę.
- Minnie… Już nie będę cię ciągać. Idę do kasy i skoczymy na jakieś ciacho, co? – Jung czuła się winna.
- Kup, co potrzebujesz, po to tu przyjechaliśmy. Dwa sklepy w tę czy w tamtą mi różnicy nie zrobią, a ty przynajmniej będziesz szczęśliwa.
- Teaś…
- Leć do kasy i nie gadaj więcej. – Pogonił ją chłopak z uśmiechem na twarzy.
Taemin szybko pożałował swoich słów, gdy Krystal zaczęła znowu wchodzić do sklepów, w których poprzednio nic jej się nie podobało. Ku zdziwieniu Lee liczba toreb szybko rosła, a dziewczyna wciąż wynajdowała nowe bluzki do przymierzenia.
- No, to chyba tyle. Powinno starczyć. – Krystal podparła się pod boki i zaczęła rozglądać się po holu centrum.
- Powinno? Kobieto, mogłabyś ubrać połowę szkoły!
- Przesadzasz! Patrz, tam jest kawiarenka. Kupimy dobre ciasteczko i od razu będzie ci lepiej. – Dziewczyna pociągnęła go w wybranym przez siebie kierunku.
Już po chwili siedzieli przy jednym z niewielkich stoliczków, popijając cappuccino i zajadając przepyszny torcik czekoladowy.
- Taeminnie… - zaczęła Krystal
- Mhm? – Chłopak nie był wstanie nic więcej powiedzieć, bo właśnie delektował się gorącą kawą.
- Zagramy w kamień-papier-nożyce?
- Jasne, ale czemu wyczuwam jakiś haczyk?
- Powiedzmy… że przegrany spełni jedno życzenie zwycięscy.
- Aż taka jesteś pewna siebie?
- A żebyś wiedział! Wyciągaj łapę!
- No, już, już… - Taemin posłusznie wystawił rękę.
- Na trzy… Raz, dwa, trzy! TAK! WYGRAŁAM! – Dziewczyna niemal nie spadła z krzesła z radości.
- Uważaj, bo sobie jeszcze krzywdę zrobisz – powiedział brunet uśmiechając się lekko na widok tak ucieszonej Soojung. – No, to co mam zrobić?
Dziewczyna momentalnie spoważniała, a jej policzki nabrały odcieniu delikatnego różu.
- Pocałuj mnie – powiedziała cicho..
- Ech?
- Pocałuj mnie – powtórzyła pewniej.
- Ale tak tu? Wiesz, że nie lubię publiki. W dodatku widziałem masę osób z mojej szkoły.
- Właśnie dlatego jeszcze bardziej chcę, abyś to zrobił.
- Krystal…
- Nieważne, zapomnij o tym. – Czarnowłosa chwyciła za torby, po czym ruszyła przed siebie.
- Krystal! – Krzyki chłopaka nie działały. Przygryzł wargę, nie będąc pewnym, co ma zrobić. W końcu westchnął ciężko i pobiegł za dziewczyną. – Krystal, czekaj! – Chwycił ją za rękę i odwrócił w swoją stronę.
- Zostaw mnie. Wiedziałam, że to zły pomysł tu przyjeżdżać. Wstydziłeś się mnie tam, to jak ja w ogóle mogłam pomyśleć o Seulu?
- Soojung, nigdy się ciebie nie wstydziłem.
- Naprawdę? Jakoś nie zauważyłam. Trzymanie za rękę czy przytulanie były dla ciebie problemem, a o pocałunku to ja mogę sobie marzyć! Zrozum, że chcę mieć pewność, że jesteś mój, że uważasz mnie za odpowiednią, że spełniam twoje wymagania, że mnie kochasz. Boję się, że nie jestem wystarczająca dla ciebie.
- Soojung…
- Zapomnij. Nic się nie stało. Powinnam już się do tego przyzwyczaić. – Dziewczyna spojrzała na niego smutno, ale po chwili uśmiechnęła się. – Trzymaj torby. Szukamy chłopaków i się zbieramy. Późno się zrobiło, nie wiem, czy zdążymy do twojej mamy. Może pójdziemy jutro rano przed moim wyjazdem?
Taemin ją podziwiał. Była zraniona, ale zamiast kontynuować temat, sprawnie go zmieniła. Wiedział, że tak naprawdę dziewczyna wewnątrz płacze. Nie chciał jej zawieść, zawsze starał się jej pokazać, że jest najlepsza, jedyna. Czemu ona tego nie widziała? Czy jego zachowanie spowodowały u niej aż takie wątpliwości?
- Tak chyba będzie najlepiej. Poczekaj, zadzwonię do chłopaków. – Taemin wyjął telefon i szybko wykręcił numer. Nie musiał długo czekać, aż Onew odbierze. – Gdzie jesteście?
- Koło kawiarenki, idziemy w stronę wyjścia. O, czekaj! Widzę was! – Lee odwrócił się i zobaczył czwórkę swoich znajomych. Jedynie Minho tachał ze sobą kilka dużych toreb, które najprawdopodobniej były własnością jego chłopaka.
- Wszystko kupione? – spytała Krystal.
- Do Key to pytanie. Wątpię, żeby był zadowolony. – Minho sugestywnie spojrzał na pakunki Kibuma.
- No już nie przesadzaj. Lubię zakupy. – Key nadął się lekko.
Skierowali się w stronę wyjścia, a następnie do czekającego na parkingu vana. Mimo rozmowy między całą szóstką, wyczuwało się dziwną atmosferę w powietrzu. Wydawało się, że jeden zły ruch i wulkan wybuchnie, rozpętując ogromny chaos.
Szli właśnie przez dziedziniec szkoły, kiedy starszy blondyn nie wytrzymał.
- Wkurzacie mnie! Co się między wami stało, hm? – Jonghyun nie dał rady i wreszcie wyrzucił z siebie nurtujące wszystkich pytanie. – Czekałem w samochodzie, ale nie! Tylko milczycie!
- Też mnie to zastanawiało. Pokłóciliście się? – dorzucił Jinki.
- Nic się nie stało, przyzwyczaiłam się. W końcu nie jestem odpowiednia. – Krystal uśmiechnęła się złośliwie.
- Soojung, przestań wymyślać. – Taemin już się niecierpliwił. Musi znowu odstawiać scenę? Jeszcze na szkolnym dziedzińcu przy tych wszystkich uczniach?
- A nie jest tak? Po co ja tu w ogóle przyszłam? Pewnie brzydzisz się przebywać ze mną w jednym pomieszczeniu. Cześć wam! – Dziewczyna odwróciła się szybko i ruszyła w stronę bramy.
- Zaraz nie wytrzymam… - Taemin odetchnął głęboko. Po chwili rzucił torby na chodnik, a sam pobiegł za Krystal. Złapał ją za rękę i odwrócił w swoją stronę.
- Zosta… - Nic więcej nie wyszło z ust czarnowłosej. Zszokowana mrugała powiekami, nie mogąc uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Uniosła lekko kąciki ust do góry i przymknęła oczy.
Taemin ją pocałował przy wszystkich jego znajomych. On naprawdę ją całował mimo swojego zakłopotania i to nie był zwyczajny cmok! Takie pocałunki pamięta się na całe życie, zwłaszcza, gdy były one rzadkie w ich związku.
Chłopak oddalił lekko swoją twarz, by po chwili ukryć ją w ramieniu Krystal. Nie chciał, aby widziała, jak bardzo jest zawstydzony i czerwony na policzkach.
- Nigdy się ciebie nie wstydziłem. Nigdy – powiedział cicho.
- Taemin…
- To nie jest takie łatwe. Jestem tchórzem, jeśli chodzi o takie sprawy – dodał, powoli unosząc głowę. Wreszcie Soojung mogła na niego spojrzeć. Wyglądał tak uroczo, kiedy był zawstydzony. – Życzenie spełnione.
- Ekhem… Nie chcę przerywać chwili, ale macie dość sporą widownię… - Jonghyun odchrząknął niepewnie. Para zakochanych szybko rozejrzała się dookoła. Większość osób na dziedzińcu właśnie skupiała na nich uwagę, szeptając coś między sobą. Pewne dziewczyny chyba robiły im zdjęcia, bo nadal trzymały komórkę w odpowiedniej pozycji.
- Nie mam już życia w tej szkole. – Taemin zakrył się ręką i ruszył w stronę pozostawionych toreb. Niemal natychmiastowa przy jego boku pojawiła się Krystal, która automatycznie chwyciła jego dłoń.
- Masz za to mnie. – Uśmiechnęła się ciepło. Teraz już nie miała żadnych wątpliwości.

- ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ - ○ -

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyświetlenia

○Postępy○

EHSS:
[rozdział 13] - 2%

♥~○~♥